3,578 Likes, 102 Comments - MARCELINA ZIĘTEK (@marceepan) on Instagram: "Macie swoje pielęgnacyjne rytuały? 淪 ‍♀️jak nie to najwyższa pora, żeby je wyp" MARCELINA ZIĘTEK on Instagram: "Macie swoje pielęgnacyjne rytuały? 🧖🏻‍♀️jak nie to najwyższa pora, żeby je wypracować. W. Kęder, Roma sacra, święty Rzym, Kraków 2017. Le origini Della BibliotecaVaticanatraUmanesimo e Rinacimento (1447-1534), Città del Vaticano 2010. S. Pagano, Archivio Segreto Vaticano, Città del Vaticano 2000. Zresztą słowa samego Jezusa Chrystusa z Nowego Testamentu tylko utwierdzają taką interpretację: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Mt 4, 10). Jasne jest więc, że w obrębie Kościoła satanizm uważany jest za wystąpienie przeciw pierwszemu "Macaulay Culkin :Satanistyczne elity Hollywood morduja dzieci podczas rytuałów gwiazda Hollywod ujawniła dyrektorów filmowych jako „satanistycznych Kanał ,,Ku Bogu" - ,,Herezja Ekumenizmu: NOWY KOŚCIÓŁ (wg. wizji Bł. A.K. Emmerich)" - https://youtu.be/6iMHMPFcfAEKanał ,,Labibbiace" o. dr Jakub Waszkowiak Treść- 1.Wściekły Franciszek mówi kolejnemu homoseksualiście, aby trwał w grzechu śmiertelnym.2.Dwóch homoseksualistów wygłasza kazanie z okazji dnia ojca w . W 2000 r. ukazała się na polskim rynku książka ojca Andrei D’Ascania pt. "Cywilizacja śmierci". Niespełna kilka dni później w brukowym tygodniku w naszym kraju pojawił się jadowity artykuł szkalujący ojca Andreę, Białą Armię i założony przez niego apostolat dla dzieci. Była to pierwsza nuta symfonii oszczerstw zorganizowanej na skalę międzynarodową. Dziwnym zbiegiem okoliczności w tym samym czasie zaczęła się długa seria różnych procesów sądowych wytoczonych 10 członkom ruchu na czele z założycielem. W październiku 2003 r. wszyscy oskarżeni zostali oczyszczeni z wszelkich zarzutów. Sprawa ojca Andrei ciągnęła się dłużej. Dopiero 14 czerwca 2006 roku, po sześciu latach zmagań z najgorszymi oszczerstwami, Sąd Apelacyjny w Akwili we Włoszech całkowicie uniewinnił ojca Andreę. Wyrok głosi, że "nie popełnił przypisywanych mu czynów". Oto kulisy dramatycznej historii ojca Andrei D’Ascania. Przykład coraz częściej spotykanego we współczesnym świecie białego męczeństwa gigantów ducha i działania. Dzieci ocalą świat przez Różaniec Biała Armia to ruch kościelny uznany przez wielu biskupów i posiadający status publicznego stowarzyszenia wiernych, dostosowany do potrzeb i możliwości dzieci. Ruch ten powstał na życzenie św. Ojca Pio z Pietrelciny. Celem Białej Armii jest zawierzenie dzieci Bogu Ojcu oraz tworzenie gniazd modlitwy, w których dzieci wspólnie odmawiają Różaniec. Święty Ojciec Pio rozumiał, jak potężną bronią w walce duchowej jest modlitwa dzieci. Wielokrotnie powtarzał: "Dzieci ocalą świat!". Mówił, że Różaniec jest najpotężniejszą "bronią", dzięki której można pokonać zło. Właśnie od owej broni różańcowej ruch wziął nazwę "Armia", "Biała" – od koloru niewinności i pokoju. W 1917 roku Matka Boża, objawiając się Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie, potwierdziła wielką moc modlitwy różańcowej dzieci. Przed spotkaniem z Matką Bożą pastuszkowie z Fatimy doznali objawienia Anioła Portugalii, który udzielił im Pierwszej Komunii Świętej. 13 maja 1917 roku, podczas pierwszego objawienia, Maryja poprosiła dzieci, by ofiarowały życie Bogu za pokój na świecie: "Czy chcecie poświęcić się Bogu, gotowi przyjąć wszystko, co zechce wam zesłać za pokój na świecie i za nawrócenie grzeszników?". Dzieci odpowiedziały "tak". W zamian za owo "tak" Maryja obiecała, że ocali ich ojczyznę, Portugalię, od drugiej wojny światowej, i dotrzymała obietnicy. Skoro dzięki trojgu dzieciom Maryja ocaliła cały kraj od wojny, dzięki modlitwie milionów dzieci ocali cały świat. Tak mówił święty Ojciec Pio z Pietrelciny, prosząc, aby obok grup modlitewnych dla dorosłych powstawały grupy modlitewne dla dzieci. Dotychczas na całym świecie (we Włoszech, w USA, Ameryce Łacińskiej, Afryce, Polsce, na Ukrainie itd.) ponad półtora miliona dzieci dokonało aktu poświęcenia się Maryi. Na wszystkich frontach Nie sposób wymienić wszystkich aspektów działalności Białej Armii, niemniej jednak przytoczymy w tym miejscu kilka przykładów: Pierwsza Komunia Święta w wieku używania rozumu, zgodnie z dekretem "Quam singulari" świętego Piusa X oraz zaleceniami Kodeksu Prawa Kanonicznego (kanon 914). Tworzenie Gniazd modlitwy, w których dzieci zobowiązują się do odmawiania Różańca, w odpowiedzi na wezwanie Matki Bożej Fatimskiej, która we wszystkich swych objawieniach zachęcała pastuszków, by korzystali z tej właśnie modlitwy. Peregrynacja figury Matki Bożej Fatimskiej w krajach byłego bloku komunistycznego: w Bułgarii, Rumunii, na Białorusi, Węgrzech, w Rosji, na Ukrainie – jeszcze przed upadkiem muru berlińskiego. Pomoc w budowie i restauracji wielu kościołów w Europie Wschodniej, szczególnie sanktuarium Boga Ojca Miłosierdzia w Zaporożu na Ukrainie. Wprowadzenie katolickich rozgłośni radiowych na Ukrainie, Białorusi i w Rosji. W Rosji, dzięki pomocy ks. bp. Antonioniego, udało się uzyskać częstotliwości na obszarze całego kraju. Na tym fundamencie rozwinęło się Moskiewskie Radio Maryja, obejmujące swym zasięgiem całą Rosję. W obronie godności życia "Usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę, aby pokonać nieprzyjaciela i wroga" – czytamy w Psalmie 8. Szatan wie, że dzieci zniweczą jego królestwo śmierci, i dlatego za wszelką cenę usiłuje doprowadzić do tego, żeby na świat przychodziło jak najmniej dzieci. Jego broń to środki antykoncepcyjne, manipulacje genetyczne na embrionach ludzkich, a przede wszystkim aborcja. Biała Armia, która w pierwszym rzędzie troszczy się o formację duchową dzieci, postanowiła rozszerzyć pole działania w odpowiedzi na apel sługi Bożego Jana Pawła II: "Zatrzymajcie tę rzeź!". Unikając wszelkich gwałtownych działań, jako że przemoc rodzi jedynie przemoc, w 1988 roku Biała Armia postanowiła zrobić coś dla dzieci nienarodzonych. W tym celu ustanowiła w mieście Akwila oddział Ruchu Obrony Życia Biała Armia. Zorganizowano też Tydzień Obrony Życia. " Co robić? Jakie konkretne działania należy podjąć?". Aby prosić Matkę Bożą o światło, członkowie Białej Armii udali się z pielgrzymką do sanktuarium Matki Bożej z Roio, przemierzając Via Mariana – Drogę Maryi. Jest to górzysta ścieżka długości około 3 km, wzdłuż której stoi 15 przepięknych i drogocennych stacji różańcowych wykonanych techniką mozaiki. Po V tajemnicy bolesnej, tuż przed stacją I tajemnicy chwalebnej, ktoś z uczestników zwrócił uwagę na kamień o owalnym kształcie, przypominający rzeźbę z niezwykłą precyzją oddającą kształt dziecka w łonie matki. Odczytano to jako znak i odpowiedź Maryi: walkę o życie dzieci nienarodzonych trzeba zacząć po ich śmierci. Spontanicznie pojawiło się pytanie: co dzieje się z ciałami dzieci zabitych przez tzw. aborcję? Odpowiedź była przerażająca: są palone w szpitalnych spalarniach wraz z odpadami, wyrzucane do ścieków lub utylizowane w zakładach kosmetycznych, a nawet… spożywane (np. w Chinach)! Stąd zrodziła się idea, by położyć nacisk na pogrzeb dzieci nienarodzonych, aby człowiek uświadomił sobie wartość życia od samego poczęcia. Tak jak zwycięstwo Jezusa zaczęło się po śmierci, poprzez zmartwychwstanie, decydująca walka o życie miała się stoczyć po śmierci dzieci nienarodzonych. Biała Armia zaczęła organizować pogrzeby dzieci, które padły ofiarą tzw. aborcji. Skoro nie było dla nich miejsca wśród żywych, niech mają przynajmniej miejsce wśród umarłych. Trzeba ocalić choćby skrawek ich ludzkiej godności. Najpierw zbadany został prawny aspekt zagadnienia. Szczegółowej analizie poddano ustawy i rozporządzenia regulujące sprawę pogrzebu. W regulaminie cmentarnej służby porządkowej znaleziono zapis nakładający obowiązek grzebania dzieci poronionych po czwartym miesiącu ciąży, a nawet wcześniej, na życzenie rodziców lub osób, które dobrowolnie się tego podejmą. Następnie powstało Stowarzyszenie Ruchu Obrońców Życia Białej Armii, które w zastępstwie rodziców zajęło się grzebaniem tych dzieci. W ten sposób Biała Armia uzyskała pozwolenie na pochówek dzieci nienarodzonych w miejscu specjalnie do tego przeznaczonym na cmentarzu miejskim w Akwili. Skrawek ludzkiej godności W 1989 roku Biała Armia zorganizowała pierwszy w świecie pogrzeb dzieci zabitych przez tzw. aborcję, odbierając ich ciała ze szpitala miejskiego. Pogrzeby odbywały się spokojnie przez dwa lata, a szczątki dzieci grzebane były na cmentarzu, w miejscu wyznaczonym przez władze miejskie. 28 grudnia 1991 roku, we wspomnienie Świętych Młodzianków, na cmentarzu w Akwili stanął pomnik: figura Matki Bożej Dzieci Nienarodzonych, autorstwa rzeźbiarki Magdy Mateucci z Modeny. Jest to jedna z najbardziej znanychw spółcześnie rzeźb, która dotarła już do wielu krajów świata. Jej pojawienie się za każdym razem wywołuje niekończące się polemiki w środkach masowego przekazu. Bardzo wymowna jest symbolika pomnika. Figura przedstawia kobietę przygarniającą ramionami i otulającą swym płaszczem małe dzieci. Ich twarze nie są do końca ukształtowane. Wyobraża to wszystkie dzieci, które nie będą miały twarzy w ziemskim życiu. Maryja ogarnia je swą macierzyńską miłością, stając się ich Matką z chwilą, gdy ziemskim matkom zabrakło odwagi, by wydać je na świat. Twarz Matki Bożej również nie posiada rysów, ponieważ każdy z nas ma Jej udzielić swych rąk i twarzy, aby bronić każdego ludzkiego życia. Fakt, że ciała dzieci zabitych przez tzw. aborcję były grzebane na cmentarzu, a zwłaszcza ów pomnik, wytrącił broń z ręki tym, którzy utrzymują, że dzieci przed narodzeniem to "takie nic", "zlepek komórek", "konglomerat tkanki", "odpady organiczne" itp. Pogrzeb pokazuje światu, że te dzieci należą do rodziny ludzkiej, że ich ciałom należy się taki sam szacunek jak wszystkim innym zmarłym. Na cmentarzu bowiem grzebie się tylko ludzi. Miniaturowe trumienki niesione procesyjnie, poświęcone i zakopane w ziemi krzyczą, że ABORCJA JEST ZABÓJSTWEM, i to najpodlejszym, bo popełnionym na zupełnie bezbronnej i niewinnej istocie. Ktoś powiedział kiedyś, że "jedyna różnica pomiędzy zabiciem czterdziestolatka i czteromiesięcznego płodu polega na tym, że dziecko nie może krzyczeć ani się bronić. I jego zwłoki nie zajmują tyle miejsca". Ówczesny arcybiskup Mario Peressin poświęcił pomnik. Na uroczystość przyjechali dziennikarze z wielu krajów oraz znane osobistości. Reżyser Franco Zeffirelli powiedział wtedy: "Mam nadzieję, że ten pomnik stanie na wszystkich cmentarzach świata". Kij w mrowisko Inicjatywa ta wzbudziła wielką wrzawę, czego jej pomysłodawcy nie przewidzieli, zamierzając jedynie zapewnić godziwy pogrzeb maleństwom, które giną bezimiennie, nie mając nikogo, kto zatroszczyłby się o ich doczesne szczątki. Reakcja świata komunistycznego i liberalnego była natychmiastowa. Szczególnie zaciekłe były ataki środowisk feministycznych i mediów, z interpelacjami poselskimi, marszami protestacyjnymi i wszelkiego rodzaju szykanami pod adresem Apostolatu i ojca Andrei. Pogrzeby dzieci nazwane zostały przez lewicowych parlamentarzystów "makabrycznym ekshibicjonizmem", "odrażającą inicjatywą", "hańbą dla miasta", a figura Matki Bożej na ich grobie – "pomnikiem degradacji kultury". Jeden z najpopularniejszych włoskich dzienników, "Corriere della Sera", pisał, że kobiety, które dokonały tzw. aborcji, "z pewnością mają zmarłych na tym cmentarzu i mają prawo chodzić na ich groby bez konieczności przechodzenia za każdym razem obok tego bezlitosnego, niesprawiedliwego, nieprzyzwoicie propagandowego pomnika swej niedoli". Nic dziwnego zatem, że "nieznani sprawcy" zaczęli oblewać pomnik farbą i bezcześcić go obscenicznymi napisami i pogróżkami. Po jakimś czasie rada miejska Akwili zebrała się i uchwaliła, że należy usunąć napis na pomniku: "50 MILIONOM DZIECI CAŁEGO ŚWIATA, KTÓRYM KAŻDEGO ROKU ZADAJE SIĘ ŚMIERĆ PRZEZ ABORCJĘ". Prawda przeszkadza, zwłaszcza jeśli zostanie wyryta w kamieniu i umieszczona w widocznym miejscu. Ale to "nic nowego pod słońcem", jak mówi Księga Koheleta. 2000 lat temu, kiedy został ukrzyżowany niewinny Syn człowieczy, napis umieszczony na krzyżu bardzo przeszkadzał Jego oskarżycielom, którzy udali się do Piłata, aby kazał go zdjąć lub przynajmniej zmienić. Piłat był bardziej konsekwentny od współczesnych polityków i nie pozwolił niczego zmienić, mówiąc: "Com napisał, napisałem". W styczniu 1992 roku napis na pomniku w Akwili został usunięty za pomocą szlifierki, w asyście władz miejskich, dziennikarzy i fotografów. Biała Armia zaprotestowała, składając skargę przeciwko takiemu zachowaniu władz. W 1994 roku decyzja urzędu miasta została wyrokiem sądu unieważniona jako niezgodna z prawem. Napis wrócił na swoje miejsce. Represje, czyli "śmierć moralna" Pogrzeby dzieci nienarodzonych zaczęły rozprzestrzeniać się po całych Włoszech i za granicą. Tymczasem w 1993 roku pewien pan, zajmujący poczesne miejsce w hierarchii lokalnej masonerii, zasugerował ojcu Andrei, aby przestał organizować pogrzeby dzieci. Dał mu jednoznacznie do zrozumienia, że w przeciwnym wypadku może spodziewać się przykrości. Ojciec Andrea odpowiedział żartem : "To jaką śmiercią mam umrzeć?". Padła odpowiedź: "Najgorszą śmiercią, śmiercią moralną… zostaniesz zniszczony jako człowiek i jako kapłan, zostaniesz wydalony ze stanu duchownego…". Ojciec Andrea kontynuował rozpoczęte dzieło, organizując pogrzeby dzieci zabitych przez tzw. aborcję. Masoni dotrzymali słowa. Cisza przed burzą trwała kilka lat. W tym czasie przemyślnie organizowano zapowiedziane wcześniej "zniszczenie moralne". Masoni nie rzucają przecież słów na wiatr. Na pierwszych stronach gazet, ni z tego, ni z owego, zaczęły pojawiać się artykuły szkalujące ojca Andreę i Białą Armię. Członków stowarzyszenia oskarżono o najbardziej nieprawdopodobne i absurdalne zbrodnie: pranie brudnych pieniędzy, przynależność do swoistej organizacji przestępczej, porwanie, kradzież, rytuały satanistyczne, orgie seksualne, oszustwa podatkowe, wszelkie bluźnierstwa przeciwko wierze… Nastąpił atak na niespotykaną skalę. W miarę jak Biała Armia odpierała zarzuty, pojawiały się coraz to nowe i coraz poważniejsze oskarżenia. Spreparowano około czterdziestu zarzutów, spod ziemi wyrośli "świadkowie" recytujący jak z nut swoje zeznania. W ciągu dziesięciu lat przeciwko ojcu Andrei wszczęto 17 różnych procesów sądowych – od spraw podatkowych po karne. Ze wszystkich możliwych sądów i trybunałów nie musiał stawić się jedynie przed sądem wojskowym, mimo że oskarżenie dotyczyło Armii. Rzecz jasna na szczycie tej misternej konstrukcji, będącej istnym arcydziełem "sztuki królewskiej", nie mogło zabraknąć klasycznego już oskarżenia o pedofilię. Zresztą nietrudno było wysunąć taki zarzut wobec zakonnika od 30 lat z górą prowadzącego apostolat wśród dzieci. Poza tym, czy można było znaleźć lepszy wątek, aby zniszczyć dobre imię i zdyskredytować działalność Białej Armii i jej założyciela? Posypały się artykuły prasowe, programy telewizyjne, masowe protesty feministek. Swego czasu trzy grosze wtrącił nawet brukowy tygodnik "Nie". Sprawy sądowe ciągnęły się od roku 2000 aż do 14 czerwca roku 2006, kiedy to zapadł wyrok uniewinniający, który stwierdza, że ojciec Andrea nie popełnił przypisywanych mu czynów. O ile oszczerstwa na temat ojca Andrei i Białej Armii wypełniały całe szpalty, i to z reguły na pierwszych stronach gazet, o tyle wiadomość o całkowitym uniewinnieniu go z wszelkich zarzutów, jak to zwykle bywa w podobnych przypadkach, pojawiła się drobnym drukiem jedynie w nielicznych gazetach lokalnych. Znaczące środki masowego przekazu nie raczyły wspomnieć o uniewinnieniu ojca Andrei, chociaż przez całe lata rozpisywały się na temat jego niezliczonych "zbrodni". Również i tym razem "nic nowego pod słońcem". Można się spodziewać, że już niedługo liberalne media znów przystąpią do akcji, ponieważ ojciec Andrea i wszyscy członkowie Białej Armii niebawem wrócą na pole walki z "zabójcą od samego początku", aby z całą stanowczością bronić życia, prosząc Boga o miłosierdzie dla swych oskarżycieli. Przez Maryję, z Maryją i dla Maryi Biała Armia przystąpi do dzieła z nową mocą, zahartowana przez długie cierpienie. Michał Czarniecki „Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował „Polski pod Krzyżem” mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” – pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. „Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób – wskazywał.„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Czytelniku,cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie! Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz prosimy Cię o wsparcie portalu za pośrednictwem serwisu Patronite. Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj. Tak przynajmniej twierdzi znany z tropienia demonów w książkach o Harrym Potterze włoski ksiądz egzorcysta Gabriele Amorth. Tym razem satanistami mają być księża, prałaci a nawet kardynałowie. Rewelacjami tymi ksiądz Amorth podzielił się z Marco Tosatti - autorem książki "Ojciec Amorth. Wspomnienia Egzorcysty. Życie w walce z szatanem". Pytany o źródła swojej wiedzy ksiądz Amorth odpowiedział, że wie to od osób, którzy mieli jakoby to sami widzieć oraz, że potwierdziły te rewelacje same demony, z którymi rozmawia podczas egzorcyzmów. Tosatti zapytał, czy papież jest świadom zagrożenia jakie powoduje istnienie satanistycznej sekty w Watykanie. Odpowiedź ojca Amortha brzmiała twierdząco. Papież - jego zdaniem - został poinformowany. Robi co może. Następnie ksiądz Amorth powiedział: "to przerażająca rzecz" i dodał, że papież będąc Niemcem pochodzi z kraju, gdzie istnieje zdecydowana awersja do takich rzeczy i gdzie praktycznie nie ma żadnych egzorcystów, ale mimo to papież wierzy w demony i Amortha próbował na początku marca ostudzić hiszpański ksiądz Jose Antonio Fortea Curucull specjalista od demonologii. Napisał na blogu, że wśród wysokich dostojników watykańskich są naprawdę różni ludzie - jedni mniej, inni bardziej uduchowieni. Jednak utrzymywanie, że niektórzy kardynałowie są członkami satanistycznej sekty jest nieakceptowalne. Zwłaszcza, jeżeli jako źródło rewelacji powoływany jest sam ojciec kłamstwa czyli mm Satanizm powszechnie kojarzony jest z oddawaniem czci szatanowi. Jest admiracją zła. Słysząc o sataniście od razu widzimy obraz czarnej mszy, oddawanie czci z krwawych ofiar, czarny ubiór i zbiorowe orgie. Część to jednak zabobony i stereotypy. Okazuje się, że wielu wyznawców szatana ma już dość słuchania samych złych rzeczy na swój temat, więc dzielą się ze społeczeństwem swoimi założeniami na wielu stronach internetowych. Chętnie wyjaśniają różnice między satanizmem a pseudosatanizmem. Autor artykułu zamieszczonego na portalu twierdzi, że wyznawców można podzielić na szatanistów i satanistów. Ci pierwsi to właśnie w większości stereotypowy obraz. Sataniści zaś nawet nie czcią szatana. Satanizm jest filozofią. Dziwne może się wydać, ale ich główna zasada mówi o traktowaniu innych w zgodzie z tym jak samemu chce się być traktowanym. Inną zasadą jest bunt przeciw wszystkiemu. Zmienili pogląd: " jeśli ktoś uderzy cię w policzek, nadstaw drugi" na "jeżeli ktoś uderzy Cię w policzek, Ty rozpierdol mu jego". Szatan interpretowany jest jako istota zbuntowana. Symbolizuje wolność i bunt. Sataniści nie mają zamiaru nikogo czcić. Szatanistów zaś można. W chrześcijańskie niebo i piekło nie wierzą. Korzystają z czarnej mszy i biblii szatana. A także z czarnej mszy, demolowania miejsc sakralnych oraz morderstw. Pseudosataniści działają w grupie. Chętnie ubierają się na czarno, noszą symbole satanistyczne, jak pentagram czy odwrócony krzyż. Często też są fanami metalu. Niebezpiecznie, gdy na czele grupy stanie ktoś silniejszy doskonale posługujący się manipulacją. Taka hierarchiczna grupa jest przeciwieństwem głównych zasad satanizmu mówiących o nie oddawaniu czci i przeciwności wobec poddaństwu. Nieraz dewastują kościoły, cmentarze czy inne sakralne miejsca. Według satanistów robią to zupełnie niepotrzebnie. Po prostu grupka ludzi chce zwrócić na siebie uwagę, pokazać, że nie boją się mrocznych zjawisk. Twórcy strony opierają się na podziale na trzy podgrupy: satanizm podwórkowy, zwany pseudosatanizmem, inspirowany muzyką blackmetalową, zakładający bunt wobec wszystkiego, religii chrześcijańskiej w szczególności. Antyklerykalny - najczęściej łączy się z kultem szatana. Ze względu na swą ostentacyjność często uważany za satanizm właściwy, bo najbardziej widoczny, co szkodzi całej religii ogólnie. satanizm racjonalny - ateistyczny, szatana traktujący wyłącznie jako symbol, ze spłyconą warstwą filozoficzną, nastawiony hedonistycznie. LaVey i Kościół Szatana reprezentują tą odmianę. satanizm okultystyczny (na przykład Świątynia Seta). Tutaj szatan (niekoniecznie pod tym imieniem) traktowany jest osobowo, a sfera sacrum istnieje i można się z nią kontaktować oraz ją wykorzystywać. " Satanistyczne ujęcie bardzo rozwija egoizm. Wyznawca skupia się głównie na sobie. Nikt nie jest tak ważny jak on sam. Nie obchodzą go żadne prawa i kodeksy. Sataniści jako ludzie korzystający z rozumu nie potrzebują zwracać na siebie uwagi. Nie mają zamiaru więc odwoływać się do agresywnych i amoralnych zachowań. Wracając do egoistycznej natury satanistów można pomyśleć, że nie potrafią kochać drugiego człowieka. Jest wręcz przeciwnie. Uważają, że miłość to nie poświęcenie sie dla drugiej osoby, ale umiejętnośc zrozumienia jej. Poświęcenie według nich nie jest sposobem na uszczęśliwienie siebie. A jeśli człowiek nie jest szczęsliwy, nie potrafi dać szczęścia i drugiej istocie. Ciekawe spojrzenie na sprawy miłości. Wśród satanistów najwięcej znajdziemy ateistów. Nie brakuje też wyznawców wiary w przodków. Zdarza się nawet , co najdziwniejsze, że satanista będzie wierzył w Boga. Oczywiście bez bezmyślnego oddawania czci i poddaństwa. Sataniści uznają pojęcia racjonalizmu i magii za równorzędnie istniejące. Zgodne jest to z założeniem, że i nauka może się mylić. Niektórych rzeczy nauka nie potrafi objąć. Magia jest połączeniem się z naturą. Według satanisty magia wvcale nie jest zła. Nie służy jedynie opanowaniu przez złe duchy. Tyle że trzeba umieć się nią odpowiednio posługiwać. Ktoś, kto nie ma o tym pojęcia może skończyć niezbyt dobrze. Twórca bloga masz-mnie-wampirze, Marcin, uważa satanizm za religię wolności. Tworząc swoją stronę postanowił pokazać społeczeństwu, jak wygląda prawdziwy szatanizm. Otwarcie wspomina, że denerwują go liczne stereotypy i dołączanie do pojęcia szatanizmu takich zjawisk, jak tarot, New Age, numerologia, itd. Do swoich przemyśleń dołącza przykałdy zachowań pseudosatanistów. Odcina sie od tych zjawisk. Twierdzi, że takie rytuały i ludzi potępia. Podsumowując, by być satanistą nie wystarczy ubierać się na czarno, słuchać metalu, uczestniczyć w czarnych mszach, czy demolować cmentarze. Nawet przeczytanie Bilblii Satanistycznej LaVeya może nie wystarczyć. Zawsze można źle ją zinterpretować. Co najwyżej takim sposobem można zostać pseudosatanistą. Twórca uważa, że "każdy kto żyje w zgodzie z wlasnym ego jest satanistą, a przecież każdy chce to czynic, wiec kazdy zmierza mimowolnie do satanizmu. Satanista to czlowiek który jest sobie bogiem, a jego prawem jest wolnosc - oto definicja satanisty!". Nie wszystko jest więc takie jak się powszechnie uważa. Ile ludzi, tyle zdań. A więc satanizm nie taki zły jak go malują? A może to tylko rodzaj manipulacji? Ks. Aleksander Posacki SJ„Czuję agresję w powietrzu” – powiedział któregoś razu ze sceny o atmosferze festiwalu Woodstock lider niemieckiej grupy Kreator – największej gwiazdy tegorocznego spotkania – propagującej właśnie teksty bluźniercze, igrające z najbardziej nikczemnymi tematami, nie wyłączając satanizmu wraz z profanacją Bożego Imienia. Nie jest więc prawdą, że treści satanistyczne – i to w sposób oficjalny, poprzez zaproszonych i rozreklamowanych gości – nie docierają na Woodstock. Tak mogą twierdzić tylko ignoranci lub ludzie stronniczo zauważył teolog niemiecki Klaus Berger, oddawanie czci szatanowi cieszy się aktualnie wielką popularnością – akceptowaną w społeczeństwie i wśród polityków – zwłaszcza w niektórych kręgach ezoterycznych oraz w sferze sztuki, a szczególnie muzyki. Zgodnie z opinią światowych ekspertów w tej dziedzinie (W. Schwetzingen), przynajmniej niektóre obszary muzyki rockowej determinuje ten temat. „Dance with mister D (evil)” to „taniec z diabłem”, „goat’s head soup” („zupa z głowy kozła”) nawiązuje do głowy kozła jako bafometa, rytualnego czy kultycznego symbolu szatana, który jest zresztą godłem Kościoła szatana La Veya, (gdzie owa głowa wpisana jest w pentagram, będący sam w sobie satanistycznym symbolem). Także przywoływania szatana (jakby spirytystyczne ewokacje czy swoiste antymodlitwy), jak „I leave satan on me („Pozwalam zbliżyć się do mnie szatanowi”) i „Help me, help we, Devie” („Pomóż mi, pomóż mi, diable”) potwierdzają to spostrzeżenie w równym stopniu, co bluźniercze urąganie Jezusowi jako „dead man” („martwemu człowiekowi” czy Synowi Bożemu, który nie zmartwychwstał) albo określanie Jezusa mianem szumowiny, co jest już zresztą znane od czasów satanizmu antycznego (K. Berger, „Po co jest diabeł?”, Poznań 2007, s. 237). Mimo że w reklamówkach i wywiadach dotyczących festiwalu Woodstock mówi się tylko o muzyce, to pomija się fakt, że przekazuje ona określone destrukcyjne treści językowe i światopoglądowe, w tym ewidentnie satanistyczne, co można udowodnić naukowo, analizując zarówno symbolikę, jak i semantykę propagowanej „sztuki”. Problem polega jednak na tym, czy satanizm traktuje się poważnie, co oczywiście nie dotyczy tylko samego festiwalu Owsiaka, ale w sposób oczywisty stoi w sprzeczności z orędziem pokoju, promowanym oficjalnie także poprzez znaki i symbole. Nie chodzi tylko o tę straszną muzykę Największą gwiazdą „muzycznej” strony festiwalu Woodstock był niemiecki zespół Kreator, przedstawiciel thrash metalu (zajmującego się horrorami, okultyzmem i satanizmem), pierwotnie działający pod nazwą Tyrant; został założony w 1982 roku. Niemiecka odmiana thrash metalu (teutonic thrash metal) jest uważana za najcięższą spośród dotychczas wymienionych. Inni reprezentanci to np. Sodom (wydał znany album o satanistycznych konotacjach – The Final Sign of Evil) czy Destruction. Wyraźne są tu wpływy black i death metalu. Stąd wiele zespołów black i death metalowych określa Kreatora jako swoją główną inspirację. W zespołach tego typu nie chodzi tylko o muzykę, ale o przekaz treści, słów i orędzi ideologicznych, o czym się często zapomina. Co to jest black metal właśnie w aspekcie treści? W warstwie słownej (zwanej czasem eufemistycznie „liryczną”) dominują głównie motywy satanistyczne, pogańskie, okultystyczne i jawnie antychrześcijańskie. Rotting Christ jest np. najbardziej znanym greckim zespołem blackmetalowym. Krzycząco bluźnierczy tytuł oznacza „bzdurnego” czy „butwiejącego” Chrystusa. Czasem w black metalu pojawia się tematyka wojenna, mizantropijna, czasem apokaliptyczna. Wszystko są to jednak odmiany estetyki ciemności, sympatii wobec zła, kultu Złego. Jedną z form ekspresji gatunku jest tzw. corpse paint – specjalny rodzaj czarno-białego makijażu, który potęguje wrażenie demoniczności członków zespołów, jak również ma symbolizować barwy wojenne wojowników walczących z chrześcijaństwem (rzeczywiście jest ono groźne dla miłujących Zło!). W miarę upływu czasu ukształtowało się wiele odłamów black metalu, pagan metal, NSBM, które bazują na spuściźnie po Vargu Vikernesie z Burzum, który to obok treści satanistycznych promował także treści narodowo-socjalistyczne. Podobnie w Polsce kolejne lata przyniosły wzrost liczby zespołów blackmetalowych, a także podział polskiej sceny. Część zespołów (np. Graveland, Fullmoon) upolityczniła swój przekaz (zespoły te skierowały się ku neonazizmowi, ukazując jego rzekome podstawy w kulturze dawnych ludów Europy i pogaństwie). Dla odróżnienia od reszty zwykło określać się je mianem NSBM. Pewna grupa zespołów (np. Arkona, Sacrilegium) oparła swój przekaz o etos wierzeń przedchrześcijańskich. Trzecia wreszcie część pozostała pod wpływem często dość płytkiego, ale zawsze groźnego satanizmu lub okultyzmu (Besatt, Mastiphal). W Polsce najwięcej kontrowersji związanych z nurtem black metal wywołał zespół Gorgoroth, który przyjechał z Norwegii do Krakowa w 2004 roku w celu nagrania swojego oficjalnego DVD. „Muzycy” przyozdobili scenę zwłokami martwych zwierząt, w tym nabitymi na pale odrąbanymi baranimi głowami oraz krzyżami, do których przywiązano nagie kobiety i mężczyznę. Jedna z dziewczyn wiszących na krzyżu zemdlała w czasie koncertu, jednak pomimo tego nie przerwano nagrań. Użyto dużej ilości syntetycznej krwi. Scena była odgrodzona od publiczności zasiekami z drutu kolczastego. Jako że owo DVD nagrywano w krakowskim studiu TVP, sprawa bardzo szybko została nagłośniona w polskich mediach, a jednocześnie – w duchu „poprawności politycznej” – zbagatelizowana. Death metal z kolei promuje śmierć w każdej postaci (w szerokim tego słowa znaczeniu), w tym eutanazji, aborcji, zbrodni przeciwko ludzkości, morderstw, dzieciobójstwa, a także deprawacji społeczeństwa (kazirodztwo, konsumpcjonizm, akty przemocy, gwałty). Tradycyjna tematyka tekstów dla tego gatunku porusza zagadnienia okultyzmu, ezoteryki oraz otwartego satanizmu (co Wikipedia określa eufemistycznie jako „zagadnienia związane z Biblią i negatywnymi postaciami np. diabłami, potworami, mutantami”). Satanizm we wszelkiej postaci pojawia się więc w death metalu, choć mówi się, że jest jednak domeną black metalu. Są zespoły prezentujące w utworach treści o tematyce społecznej i politycznej (Obituary, Dying Fetus). Obecnie w zasadzie nie występują granice tematyczne, co widać było w Kostrzynie. Promocje kultu śmierci, perwersyjnego zabijania, antyteizmu i satanizmu A co promuje zespół Kreator, uznany i profesjonalny inspirator oraz propagator podobnych treści, pojawiający się w glorii sukcesu na festiwalu Woodstock? Na pewno nic, co ma wspólnego z prawdziwie i głęboko pojętą ideą pokoju czy nawet ideologicznym pacyfizmem (teorią samą w sobie kontrowersyjną, nie mówiąc o samej „pacyfce”, która sama w sobie ma podejrzaną historię). Znana jest bowiem ilustracja z V wieku przedstawiająca św. Piotra ukrzyżowanego głową w dół. Święty Piotr został ukrzyżowany w rzymskim ogrodzie cesarza Nerona w 67 roku po narodzeniu Chrystusa. Odwrócony krzyż, zwany krzyżem Nerona, został zaadaptowany w wiekach średnich przez satanistów jako jeden z ich symboli, a dopiero później także przez „bojowników o pokój”, związanych zresztą początkowo głównie z komunizmem, który używał tego hasła najczęściej. Istnieje znany szesnastowieczny wizerunek szatana, posiadający na nakryciu głowy pięcioramienną gwiazdę (pentagram), a w oczach – krzyże Nerona, który bywa używany przez satanistów. Nie to jest jednak najważniejsze i nie na tym polega głównie prezentowanie treści satanistycznych na Woodstock. Wróćmy więc do ideologii czy treści symbolicznych rozpowszechnianych przez niemiecki zespół Kreator (którego tytuł w kontekście całości owych treści również pobrzmiewa bluźnierczo). Z całą pewnością zespół Kreator promuje nie tylko kult śmierci, ale też kult ekstremalnej agresji i perwersyjnego zabijania (w tym samobójstwa), co samo w sobie jest satanistyczne, jak sądzi teolog niemiecki K. Becker (dz. cyt., s. 238). Świadczą o tym już (liczne!) tytuły albumów poszczególnych piosenek oraz ich wewnętrzna treść (Extreme Aggression, Bringer of Torture, Violent Revolution, Flag of Hate, Scenarios of Violence, Voices of Transgression, Pleasure to Kill). Statystyka językowa ukazuje, że nie ma mowy o żadnym przypadku, ale o stałej i wręcz obsesyjnej, „nekrofilnej” – i ostatecznie satanistycznej – tendencji. Koszulki sprzedawane na stronie internetowej zespołu używają takich nazw jak wspomniane tytuły. Sprzedaje się też koszulki imitujące rozbryzganą krew, symbol przemocy, śmierci, zbrodni czy zagłady. Kreator propaguje też treści bluźniercze skierowane przeciwko Bogu, o czym świadczy tytuł ostatniego albumu „Enemy of God” (Wróg Boga!), który był także utrzymany w klasycznym, thrashowym stylu (2005). Zespół ruszył w trasę po Ameryce Północnej razem z Napalm Death, A Perfect Murder i The Undying (perwersyjne tytuły mówią same za siebie). Są to więc fałszywi prorocy, którzy aktywnie i publicznie głoszą bunt przeciwko Bogu, antyteizm. Jedną z definicji antyteizmu podał francuski katolicki filozof Jacques Maritain (1950), który określał tym mianem „aktywną walkę z wszystkim, co przypomina nam o Bogu”. Jedna z koszulek sprzedawanych na stronach internetowych zespołu Kreator zawiera rycinę upadłego Anioła, podpisaną „Son of Evil” (Syn Zła lub raczej Syn Diabła), co wskazuje na bezpośrednie konotacje z satanizmem, pojętym jako kult Zła. Do bluźnierczej krucjaty z „Enemy of God” przyłączył się kolejny satanistyczny zespół zaproszony na Woodstock. Chodzi o prawdziwą „gwiazdę” w tym środowisku, jakim jest polski zespół Vader, który satanistyczne szaleństwo prezentuje w swoich tekstach i symbolach jeszcze bardziej ewidentnie. W czasie jednego z sezonów koncertowych Vader dołącza do trasy Kreatora po USA pod szyldem „Enemy Of God Tour 2005” (w trasie brały udział – również nawiązujące do satanizmu – zespoły Death Angel, If Hope Dies). W jego symbolice (na stronie głównej internetowego portalu) występują klasyczne satanistyczne rytualne pentagramy – noszone nawet na koszulkach – razem z kultyczną głową kozła (bafometa) oraz odwrócone krzyże, zawsze spotykane w kulcie satanistycznym. Na okładkach licznych albumów grupy Vader widzimy bluźniercze znaki satanistyczne, obrzydliwe perwersje, kult śmierci, okrutnego zabijania i nihilistycznego samobójstwa. Widziałem wywiad z Vaderem zorganizowany przez „Onet Muzyka”. Mówiono tylko o muzyce, a nie o bluźnierczych tekstach czy niebezpiecznych symbolach. To jest wszystko ukrywane. Twierdzi się jednak, że ich kult brutalności i szybkości, oryginalność i walka o sukces znane są dzisiaj niemal we wszystkich zakątkach świata. Vader był pierwszym zespołem metalowym z tzw. Wschodniego Bloku, który podpisał kontrakt płytowy, a ich demo „Morbid Reich” zostało uznane w 1990 roku za najlepiej sprzedające się demo w historii death metalu. Vader inspirował się też okultystyczną prozą Lovecrafta i mroczną magią sumeryjską. Niedawno zespół był świadkiem premiery swego nowego videoklipu do specjalnego utworu „Sword of the Witcher”, który promuje grę „The Witcher” („Wiedźmin”) wydaną przez CD-Projekt RED/Atari. Wersja gry komputerowej „Wiedźmina” ma estetykę wybitnie satanistyczną, co zauważyli chrześcijańscy eksperci z Zachodu (konsultanci Episkopatu francuskiego), którzy nie wiedzieli, że chodzi o grę utworzoną na podstawie polskiego autora (prezentowali to na zjeździe egzorcystów). Jest to tym bardziej ważne, że moja krytyka „Wiedźmina” A. Sapkowskiego przed laty wywołała prawdziwą histerię, także w tzw. kręgach „naukowych”, ale ślepych na zagrożenia duchowe. Ciekawostką jest także to, że gościnnie występował w Vader Roman Kostrzewski (lider satanistycznego zespołu Kat, który kiedyś w Jarocinie celebrował czarną mszę i profanował Biblię), oficjalnie przyznający się do satanizmu – realizując wokale w „Wyroczni”. Ręka rękę myje. Podobne kontrowersje dotyczą innych zaproszonych na Woodstock 2008 zespołów. Szwedzi z zespołu Clawfinger promują obecnie swój najnowszy album, zatytułowany „Life Will Kill You”, który ukazał się w ubiegłym roku. Ich najlepsze wspomnienie to trasa Monsters of Rock w południowej Ameryce. Grali wtedy na stadionach razem z bardzo znanymi, „inicjowanymi” satanistami: Faith No More, Alice’em Cooperem, Ozzym Osbournem, Megadeth i Paradise Lost. Na stronie innej zaproszonej na Woodstock 2008 grupy, czyli meksykańskiego zespołu Panteon Rococo, wyświetla się pentagram z trupią czaszką w kapeluszu, która również ma na czole pentagram. Podobnie godłem innego zaproszonego zespołu Thee Flanders jest czaszka z rogami i z pentagramem (pośród rozbryzganej krwi), co wyświetla ich strona internetowa. Pentagramy – nieco stylizowane – pojawiają się na koszulkach liderów promowanego zespołu Acid Drinkers (wydał znany krążek pod znamiennym tytułem Infernal Connection), którego takie właśnie zdjęcia możemy znaleźć w internecie. Zostawmy jednak te bulwersujące szczegóły oraz inne kontrowersyjne zespoły, jak Closterkeller (prezentujący tzw. rock gotycki), obecne tego roku w Kostrzynie – przechodząc do syntezy. Zło i szatan mają charakter obiektywny, poważny i niebezpieczny Objaśnijmy więc na początku, co oznacza pentagram, najczęściej stosowany przez satanistów i używany przez nich (nie zawsze w pełnej świadomości) jako „symbol realistyczny” do rytualnego przywoływania złych duchów. Pentagram, pentagrammon (gr. penta – pięć, gramma – litera, znak, pięciokąt foremny gwiaździsty lub gwiazda pięcioramienna) jest ważnym symbolem magiczno-okultystycznym, a także satanistycznym. W XIX wieku znany okultysta i kabalista Eliphas Levi (eksksiądz Ludwik Constant) wprowadził podział pentagramów na „dobre” i „złe”. Pierwszy z nich posiada jeden wierzchołek skierowany ku górze i jest często przedstawiany z wpisanym w siebie wizerunkiem człowieka. Pentagram ten jest jednym z ważniejszych symboli masonerii i bywa interpretowany jako symbol człowieka (z napisami ADAM-EVE), będącego w drodze do „odrodzenia” i „ubóstwienia” – jest to więc symbol pogańskiego humanizmu inicjatycznego. W niektórych przypadkach znak ten jest także uznawany jako symbol „dobrego” Lucyfera. Z kolei odwrócony pentagram z dwoma wierzchołkami skierowanymi ku górze jest uważany za realistyczny symbol „złego” Szatana (z napisami SAMAEL-LILITH), przedstawionego w postaci tzw. kozła z Mendes (baphometa). Przejście z jednej formy pentagramu w drugą można uzyskać poprzez jego obrót o 33 stopnie, zaś liczba 33 ma podstawowe znaczenie w symbolice masońskiej, wiąże się ona z ilością stopni wtajemniczenia w niektórych obrządkach masońskich. Pentagram wykorzystywany był i jest w symbolice masonerii okultystycznej, magii ceremonialnej i kabalistyce oraz jako symbol komunizmu – znak gwiazdy pięcioramiennej został przedłożony bolszewikom przez Leivę Trockiego-Bronsteina, członka loży masońskiej Wielki Wschód, który zdawał sobie sprawę z jej ezoterycznego sensu. Jakie są obiektywne zagrożenia ze strony subkultury rockowej? Nie można w tym przypadku mówić tylko o muzyce – to jest kłamstwo i eufemizm, które trzeba koniecznie zdemaskować! Klimat śmierci, gloryfikacja zbrodni, afirmacja potępionych, doświadczenie infernalne (świadczą o tym same niezliczone tytuły utworów oraz same teksty – zakrawające na obsesje i wewnętrzny przymus). Wszystkie te nastroje i treści z trudem ukrywają powiązania genetyczne (duchowe, inicjacyjne, intelektualne, personalne – wymiana muzyków – jak w okultyzmie) różnych rodzajów rocka. Kumulowane są w sposób horrendalnie przewrotny lub beznadziejnie głupi wszystkie możliwe symbole czy obrazy ZŁA (na jednej z okładek widziałem nawet fotografię Rasputina). To nie może nie być niebezpieczne. Kto temu zaprzecza, kłamie w żywe oczy albo jest kompletnym ignorantem, przyjmując z góry „naturalność” zła, czyli inaczej nieobecność „powagi zła” lub banalizację zła. Słowo jest związane z duchem, nie można rzucać go na wiatr. Z każdego (zwłaszcza „takiego”) słowa zdamy rachunek w dzień Sądu. Przy czym nie chodzi tylko o kult śmierci, ale perwersyjnego zabijania i brutalnej agresji i przemocy (według Bergera już to jest satanizmem) i nie ma nic wspólnego z orędziem pokoju i braterstwa głoszonym oficjalnie przez Owsiaka. Jest to także kult samobójstwa (wielu muzyków rocka kończy w ten sposób, nie mówiąc o alkoholizmie i narkomanii). Jak zauważa bowiem K. Berger, „pod względem treści teksty te nie są nieszkodliwe, ponieważ co najmniej werbalnie gloryfikują nienawiść, rozlew krwi i gwałt. Właśnie te elementy trafnie opisują tradycyjnego diabła” (dz. cyt., s. 238). Można więc już i na tym poziomie – choćby czysto semantycznym – mówić o satanizmie. Bluźnierstwo jest obiektywnie złym i realnie niebezpiecznym aktem profanacji. Bluźnierstwo to coś więcej niż obraza „uczuć religijnych” (ta prymitywna subiektywizacja duchowych zbrodni jest owocem tendencyjnej ideologii oświecenia). Bluźnierstwa słowne [1], dotyczące Boga i Pana Naszego Jezusa Chrystusa (tak między nami – fanatycy Ciemności zostawcie Chrystusa Pana w spokoju i nie wciągajcie innych ludzi w to infernalne bagno – sami pijcie swoją truciznę) plus profaniczne ewokacje szatana [2] (na jego obecność otwiera już sam kult szatana jako grzech idolatrii czy demonolatrii – KKK 2115) mogą otwierać na opętanie diabelskie, czego świadkami są egzorcyści z całego świata. „Kto nazywa diabła po imieniu, kto używa jego znaków, a zwłaszcza przeklina Jezusa lub Boga Ojca, kto uprawia magiczne praktyki (szczególnie z zastosowaniem krwi), ten w fatalny sposób zadaje się z szatanem, „wywołuje” go z wszystkimi towarzyszącymi temu konsekwencjami” (K. Berger, dz. cyt., s. 238-239). To prowadzi często do opętania lub innych zniewoleń demonicznych, czego sam byłem naocznym świadkiem. Znaki okultystyczno-satanistyczne mające charakter perwersyjnej inwersji, ale też kontrinicjacji (obecne na okładkach i koszulkach, amuletach i talizmanach noszonych na ciele, czasem jako tatuaże). Również „backwards masking”, rytualne czytanie tekstów od tyłu – praktykowane od pradawnych czasów, stanowi element składowy satanizmu (K. Berger, dz. cyt., s. 237). W czasie koncertów pokazywane są palcami satanistyczne rogi (są to też mudry, czyli rytualne postawy dłoni bożków hinduskich, a także jeden z tajnych znaków wolnomularstwa). Są to gesty rytualne, oznaczające otwarcie (przyzwolenie) na świat duchowy. Mają one charakter symbolu realistycznego (wbrew redukcjonistycznym ocenom empirycznej i powierzchownej psychologii). Pieczętują one wybór Zła, trwanie w grzechu, niewolę szatańską ze wszystkimi tego tragicznymi, duchowymi i psychofizycznymi następstwami. Dysonanse i hałas, co jest „herezją” w sferze samej muzyki (brak harmonii i ciszy musi niszczyć życie duchowe), oraz efekty świetlne rozprzęgające świadomość i osłabiające rozum i wolę, anihilujące osobowość (podobnie jest z muzyką techno, też posiadającą elementy neopogaństwa i satanizmu) ułatwiają mediumiczny typ otwarcia przygotowany przez osłabioną lub źle ukierunkowaną moralnie wolę, czyli sferę duchowo-moralną. Narkotyki, alkohol, nikotyna, wolny seks ułatwiają otwarcie na inicjację i zdemonizowanie także dlatego, że same w sobie są często poważnym grzechem. Tym bardziej że – jak mówią bezpośredni świadkowie – alkohol na ostatnim Woodstock lał się strumieniami. Zbiorowe szaleństwo zabijające indywidualne sumienie („wszyscy tak robią”, zbiorowy rytuał, psychologia tłumu, socjologia masy), gdzie „niewiniątka” czują się ponadto rozgrzeszone, ale jednocześnie łatwo oskarżają cały świat, nie wykluczając Pana Boga – dopełnia reszty… Zamiast zakończenia Wszystkie te elementy razem wzięte muszą niepokoić. Problem satanizmu jest wtedy ważny, gdy uznaje się realne i osobowe istnienie szatana oraz obiektywne istnienie „powagi zła” (grzechu). Szatan jest kłamcą i zabójcą od początku (por. J 8, 44). Tę ważną informację – którą arogancko ignorują propagatorzy satanizmu w muzyce oraz ci, co ich publicznie i instytucjonalnie popierają także na Woodstock, ale i w wielu innych miejscach – otrzymaliśmy od samego Jezusa Chrystusa (bluźnierczo i bezwstydnie poniewieranego w tekstach wielu zespołów rockowych). Drogi nam Jan Paweł II komentuje to w ten sposób: „Odrzucając znaną prawdę o Bogu, aktem swojej wolnej woli, szatan staje się „kłamcą” kosmicznym i „ojcem kłamstwa”. Dlatego żyje w radykalnej i nieodwracalnej negacji Boga i stara się narzucić stworzeniu, innym istotom stworzonym na obraz Boży, a w szczególności ludziom, swoje tragiczne „kłamstwo o Dobru”, którym jest Bóg” (Jan Paweł II, Katecheza, 13 sierpnia 1986 r.). Dalej Papież wyjaśnia problem bycia przez szatana „zabójcą” – temat tak bardzo gloryfikowany w treściach omawianej muzyki rocka – demaskując prawdziwe korzenie tej fałszywej i niebezpiecznej fascynacji. „W tej sytuacji kłamstwa egzystencjalnego – kontynuuje Jan Paweł II – szatan staje się – według św. Jana – także 'zabójcą’, to znaczy niszczycielem życia nadprzyrodzonego (podkr. AP), jakie Bóg od początku wszczepił w niego i w stworzenia stworzone na 'obraz Boży’: inne duchy czyste i ludzi. Szatan chce zniszczyć życie według prawdy, życie w pełni dobra, nadprzyrodzone życie łaski i miłości” (tamże). Już św. Ambroży twierdził, że demon jest prawdziwym nieprzyjacielem rodzaju ludzkiego, ponieważ nie znosi, aby człowiek był napełniony dobrami, które utracił. W przestrzeni wolności, jaka istnieje między Bogiem i człowiekiem, sytuuje się zatem działanie demona, upadłego anioła, stworzenia, które chciało adorować siebie, zamiast swego Stwórcy. Stwierdzenie obecności trzech podmiotów: Boga, człowieka i szatana w ich wzajemnych relacjach pozwala nam wykluczyć zarówno „boski” początek zła (co spotyka się także w radykalnie propagowanym na Woodstocku hinduizmie, o czym jeszcze napiszę), jak również uznać pełną wolność człowieka, który może zgodzić się na propozycję diabelską lub ją odrzucić (G. Biffi). Taki egzystencjalny wybór decyduje o zbawieniu wiecznym. Należy więc pomóc młodzieży we właściwej decyzji, tej młodzieży, która jest zasadniczo dobra i szlachetna, ale bardzo zagubiona. Nie możemy więc milczeć i ignorować wpływu tego, który z definicji ewangelicznej jest „kusicielem” (1 Tes 3, 5). Niemówienie gorzkiej i trudnej czasem prawdy nie jest dowodem miłości i poszukiwania dobra człowieka, o których mówi się tak wiele na Woodstocku. Przyjaciele ranią się prawdą, aby nie zabijać się kłamstwami. Zwłaszcza że chodzi o to, by uniknąć silnie zniewalających wpływów i pokus tego, którego sam Jezus Chrystus nazwał „kłamcą i ojcem kłamstwa” (J, 8, 44).

rytuały satanistyczne w watykanie