2 Jak zrobić zdjęcie paszportowe? 3 Wymagania dotyczące zdjęć paszportowych; 4 Najlepsze aplikacje do robienia zdjęć paszportowych. 4.1 Zdjęcie paszportowe; 4.2 Ekspres do zdjęć w Ale nie wszystkie i nie zawsze. Czasem nawet najnowocześniejszy i najbardziej zaawansowany smartfon może zrobić rozmyte zdjęcie lub zaciemnić je. Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak reklama lub antyreklama, ale korzystając z smartfonów Huawei/Honor od 6 lat, zapomniałem o tym problemie. Jednak nadal istnieje i trzeba o tym pamiętać. Jeśli próbowalibyśmy zrobić zdjęcie z użyciem szerokiego kąta to ze względu na właściwości obiektywu oraz małą odległość do fotografowanej osoby jej twarz straci prawidłowe proporcje. Nos będzie nam się wydawał większy niż normalnie oraz będzie bliżej. Z tego względu nie jest polecane wykonywanie zdjęć telefonem. Jak zrobić zdjęcie telefonem, aby wyglądało profesjonalnie? Taki efekt uzyskamy poprzez ustawienie aparatu idealnie na wprost ścian oraz mebli. W większości przypadków najlepszą wysokością będzie poziom naszych ramion, a u wyższych osób nawet nieco niżej. Jak zrobić zdjęcie paszportowe telefonem z Androidem? Wystarczy kilka zasad do ,których musisz się zastosować przy robieniu zdjęcia paszportowego. Krok 1. Po pierwsze, wykonując zdjęcie paszportowe, upewnić się, że znajdujesz się w odległości ok. 40 cm od aparatu. Krok 2. Aplikacje do skanowania dokumentów na telefonie. Telefon z dobrym aparatem przydaje się nie tylko do robienia zdjęć z imprezy lub filmów z wakacji. Aparat o rozdzielczości kilkunastu lub kilkudziesięciu megapikseli można też wykorzystać do roli skanera dokumentów. . Podobno najlepszy aparat to taki, który mamy przy sobie. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób rezygnuje z aparatów fotograficznych na rzecz tych wbudowanych w nasze smartfony. Na przeciw wychodzą nam tutaj również producenci telefonów, wyposażając je w aparaty o coraz lepszych parametrach, a co za tym idzie, pozwalające na robienie zdjęć o naprawdę zaskakującej jakości. Na korzyść zdjęć robionych telefonem przemawia również fakt, że publikacja naszego zdjęcia zajmuje zaledwie kilka minut. Ciekawe ujęcie, ujmujące zestawienie kolorów czy ważne wydarzenie możemy szybko zamknąć w kadrze i niemal natychmiast podzielić się nim z bliskimi osobami. Jest jednak kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę jeżeli chcemy, aby nasze zdjęcia były poprawnie wykonane pod względem technicznym. Przedstawiamy Wam kilka praktycznych porad co zrobić, żeby zrobione przez nas zdjęcia stały się czymś więcej niż przypadkową fotografią. Jak zrobić dobre zdjęcie telefonem? – czyli krótka checklista 1. Zadbaj o obiektyw - przed każdym jednorazowym użyciem aparatu dokładnie przetrzyj i wyczyść obiektyw. 2. Włącz tryb siatki lub wyobraź sobie dwie linie pionowe i poziome – ekran dzieli się wtedy na 9 części. W miejscach przecięcia tych linii umieść ważne dla Ciebie elementy ekspozycji. 3. Umieść fotografowany obiekt najbliżej promieni słonecznych, jednak poza nimi 4. Zaopatrz się w kawałek brystolu, styropian czyli tzw. blendę (reflektor). Pozwoli odbić światło, a tym samym doświetli fotografowany obiekt. 5. Zapoznaj się ze wszystkimi trybami jakie oferuje twój telefon (zdjęcie panoramiczne, tryb HDR) 6. Wykonaj zdjęcie bez filtrów 7. Nie używaj cyfrowego zooma – w praktyce jego użycie powoduje, że zdjęcie traci na jakości 8. Obróbka zdjęcia – za pomocą aplikacji i zawartych w niej filtrów i presetów Zadbaj o obiektyw Brudne, porysowane szkiełko obiektywu może skutecznie zepsuć nawet najlepszy i najbardziej oryginalny kadr. Ponieważ telefon często wędruje w czeluściach naszych kieszeni, plecaków i torebek, warto zabezpieczyć go odpowiednią ochronną obudową i przed każdym jednorazowym użyciem aparatu dokładnie przetrzeć i wyczyścić obiektyw. Kompozycja zdjęcia Zapewne zależy Ci, aby Twoje zdjęcia były spójne i miały zrozumiały przekaz, a co za tym idzie - podobały się innym ludziom? Z pomocą przychodzą nam tutaj zasady kadrowania zdjęć. W zależności od aparatu możesz wyobrazić sobie, że zdjęcie dzielą na części dwie linie pionowe i poziome, lub włączyć pomocny w tym wypadku tryb siatki, który nakłada nam te linie automatycznie na kadr. W ten sposób ekran dzieli się na 9 części. Miejsca przecięcia tych linii to tak zwane mocne punkty obrazu i właśnie w nich powinniśmy umieszczać ważne dla nas elementy ekspozycji, na które chcemy zwrócić uwagę. Światło Kluczem do jasnych, wyraźnych zdjęć robionych telefonem z lepszą ostrością i wyższym kontrastem jest światło. Im jest go więcej, tym bardziej możemy liczyć na lepszą jakość naszej fotografii. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy umieścić fotografowany obiekt bezpośrednio w słońcu. Najlepszy efekt da umieszczenie go możliwie najbliżej promieni słonecznych, jednak poza nimi. Światło kontrowe, czyli padające z tyłu, będzie najbardziej klimatyczne. Dzięki takiemu ustawieniu nasze zdjęcie nabierze głębi, a fotografowany obiekt będzie miał wyraźnie widoczną fakturę. Światło boczne z kolei daje efekt trójwymiarowości i świetnie oddaje nasycenie kolorów. Przy fotografowaniu telefonem jedzenia czy mniejszych przedmiotów w warunkach domowych pomocna będzie blenda, czyli reflektor. Nie musi być profesjonalna - wystarczy nam kawałek białego brystolu, styropian czy folia aluminiowa. Cokolwiek, co odbije nam światło, a tym samym doświetli fotografowany obiekt. Blendę ustawiać można tak naprawdę dowolnie, sprawdzając jak przy danym ułożeniu rozkładają się światła i cienie i czy odpowiada to efektowi jaki chcemy osiągnąć. Wykorzystaj funkcje swojego telefonu Aparaty w telefonach komórkowych mają dostępnych coraz więcej interesujących funkcji. Na pewno warto jest z nich korzystać i otrzymywać ciekawe rezultaty, np. funkcja zdjęcia panoramicznego czy tryb HDR, który pozwoli nam na zrobienie zdjęcia pełnego detali i dobrze oświetlonego. Warto zapoznać się ze wszystkimi trybami jakie oferuje nasz aparat i samemu zdecydować, które są dla nas najbardziej odpowiednie i z jakich będziemy najczęściej korzystać. Nie zapominajmy również o sprawdzeniu, które funkcje możemy ustawić samodzielnie i starać się zawsze indywidualnie dobierać te parametry do zdjęcia. Te automatycznie dobrane przez telefon nie zawsze przełożą się na lepszą jakość fotografii. Odrzuć cyfrowy zoom Zoom cyfrowy, czyli zbliżenie i powiększenie, teoretycznie powinno poprawić i ułatwić zrobienie zdjęcia telefonem. W praktyce jednak jego użycie powoduje, że zdjęcie znacznie traci na jakości i staje się rozmyte. W miarę możliwości starajmy się podejść bliżej fotografowanego obiektu lub wykadrować zdjęcie już po jego wykonaniu w programie przeznaczonym do edycji zdjęć - to rozwiązanie, które uratuje niejedno zdjęcie! Obróbka zdjęcia w telefonie Aparat w telefonie często sam wykonuje za nas drobne kosmetyczne poprawki jak zmiana kontrastu czy nasycenia barw. Możemy jednak samemu nanieść zmiany, które nadadzą naszemu zdjęciu zupełnie nowy i odpowiedni klimat. Większość aplikacji do edytowania zdjęć proponuje nam nie tylko poprawienie konkretnych parametrów, ale również nałożenie na zdjęć filtrów, czy presetów. Są to efekty odmieniające i upiększające kolory na zdjęciach, co pozwala nam uzyskanie np. efektu retro, wpuszczenie do zdjęcia więcej światła czy podkręcenie kolorów do bardzo żywych i nasyconych. Przepuszczając zdjęcia przez odpowiednie filtry możemy pozornie zwykłą i niczym nie wyróżniającą się fotografię zamienić w przyciągające uwagę dzieło sztuki. Wszystkie powyższe rady dotyczą technicznych wytycznych jak zrobić dobre zdjęcie telefonem. Nie zapominajmy jednak, że dobre zdjęcie to przede wszystkim pomysł i umiejętność dostrzeżenia chwili i uchwycenia jej w odpowiednim momencie. Dlatego najlepszą radą jest po prostu ćwiczenie - fotografowanie kadrów z życia codziennego i wszystkiego, co nas otacza. Aparat w telefonie daję nam tę możliwość, ponieważ towarzyszy nam przez większość dnia. A nigdy nie wiadomo kiedy spotka nas coś, co warto zachować nie tylko w głowie, ale również na zdjęciu. Zobacz tę inspirację na Link do inspiracji: Witaj w poradniku, w którym powiem Ci jak robić lepsze zdjęcia telefonem – krok po krok! Jak powiedział jeden z moich ulubionych fotografów, Chase Jarvis, najlepszy aparat to ten, który masz przy sobie. Idąc w myśl tego powiedzenia, często najlepszym aparatem jaki mamy przy sobie jest ten, który mamy w smartfonie. W związku z tym, wypadałoby go dobrze używać żeby efekt w postaci zdjęcia był co najmniej dobry. Dlatego postanowiłem zgłębić ten temat i podać kilka sposobów na to jak robić dobre zdjęcia telefonem komórkowym. Od pewnego czasu, zacząłem znacznie częściej korzystać z mojego telefonu jako aparatu fotograficznego. Z prostego względu, zawsze jest ze mną i pozwala mi na szybką publikację fotografii w sieci co w przypadku blogowania jest bardzo ważnym elementem. Jako, że do każdego tematu chcę podchodzić jak najlepiej to zacząłem kombinować z fotografowaniem telefonem. Na podstawie własnych błędów jak i tych, których nigdy nie popełniłem (a o nich wiedziałem) piszę dla Was ten artykuł. Postaram się pomóc nie tylko w lepszym fotografowaniu telefonem, ale także powiem kilka słów o obróbce graficznej, którą wykorzystuję do postprodukcji zdjęć ze smartfona. Jak robić dobre zdjęcia telefonem? Ustaw telefon zanim zaczniesz robić zdjęcia! Włącz tryb siatki w telefonie! Dobierz samodzielnie parametry! Szukaj miejsca, w którym jest dużo światła! Zapomnij o lampie w telefonie! Zapomnij o cyfrowym zoomie w telefonie! Dbaj o szkło obiektywu! Korzystaj z możliwości aparatu w telefonie! Obrabiaj zdjęcia telefonem! Zrób dobre technicznie zdjęcie telefonem! Da się! Nie szukaj wymówek! Trzymaj stabilnie telefon Przyłóż się do kadrowania Obejrzyj poradnik jak robić lepsze zdjęcia telefonem! 1. Ustaw telefon zanim zaczniesz robić zdjęcia! Mając nawet najlepszy sprzęt, który jest źle ustawiony nie uzyskamy efektów, które będą nas satysfakcjonowały. Dlatego zanim zaczniemy przygodę z fotografowaniem smartfonem należy wszystko odpowiednio ustawić. Podstawową rzeczą jest ustawienie jakości i rozdzielczości zdjęć, która może być ustawiona gdzieś po środku żeby oszczędzić parę MB miejsca. Wszystko należy podkręcić na maksa. Jakość zdjęć powinna być najwyższa, tak samo jak rozdzielczość zdjęć. Warto również sprawdzić inne możliwości aparatu, ustawić miejsce zapisu zdjęć, wyłączyć datowanie zdjęć (data wklejona na zdjęciu) i zadbać o inne, indywidualne kwestie. 2. Włącz tryb siatki w telefonie! Tryb siatki często jest włączony domyślnie, jeżeli nie, to warto go włączyć. Polega on na tym, że na ekranie pokazują się linie dzielące ekran na 9 prostokątów. W przecięciach tych lini znajdują się mocne punkty obrazu. Właśnie w tych miejscach powinno umieszczać się elementy, które są najważniejsze w kadrze. To taka skrócona lekcja kadrowania, która zostanie rozwinięta w jednym z artykułów na blogu. Tryb siatki, który jest wyświetlany przy robieniu zdjęć jest bardzo przydatny, zawsze z niego korzystam i polecam to rozwiązanie wszystkim. 3. Dobierz samodzielnie parametry! Niestety, samodzielne dobieranie parametrów zdjęć dostępne jest w topowych modelach telefonów. Dlatego w większości telefonów możemy ustawić jedynie tryby wykonywania zdjęć, balans bieli i różne funkcje dodane przez producenta. Warto sprawdzić co można ustawić samodzielnie i zawsze, w miarę możliwości dobierać te parametry samemu. Przełoży się to na lepszą jakość zdjęć, ponieważ sami wybierzemy efekty, które chcemy uzyskać a nie zrobi tego automatycznie (i bezmyślnie) telefon. Osobiście najczęściej ustawiam naświetlenie zdjęcia (suwakiem) oraz balans bieli, który sprawi, że kolory na zdjęciu będą takie jakie chcę. 4. Szukaj miejsca, w którym jest dużo światła! Aparaty telefonów komórkowych nie mają olbrzymich matryc pozwalających na fotografowanie w bardzo trudnych warunkach oświetleniowych. Nie wolno zapominać, że aparat w telefonie to nie profesjonalna lustrzanka, w której wysoką czułością ISO nie musimy się zbytnio martwić. Dlatego trzeba mieć na uwadze fakt, że im więcej światła, tym fotografie robione telefonem będą lepszej jakości (mniej szumów, większy kontrast, lepsza ostrość). W związku z tym, jeżeli jest tylko możliwość zadbania o lepsze światło to trzeba koniecznie wykorzystać taką szansę. Nie wszystkie sytuacje dają nam takie możliwości, jeżeli nie ma opcji uzyskania mocniejszego światła to trzeba po prostu wykonać zdjęcie w takich warunkach na jakie jesteśmy skazani. W końcu lepiej mieć jakiekolwiek zdjęcie niż nie mieć żadnego. Na moim przykładzie opowiem Wam jak w prosty sposób gwarantuję sobie lepszą jakość zdjęć, kiedy, na przykład, wykonuje pomocnicze zdjęcia do wpisów na blogu. Biorę czarny lub biały bristol, rozkładam go na biurku tuż przy oknie i robię zdjęcia. W ten sposób światło zastane wpadające przez okno daje mi bardzo dobre warunki do fotografowania. W ten sam sposób można fotografować wszystkie przedmioty, czy to kubek z kawą czy zdjęcia na szybką aukcję. 5. Zapomnij o lampie w telefonie! Bardzo częstym błędem popełnianym przez większość osób fotografujących smartfonami jest używanie lampy błyskowej. Później w efekcie otrzymują oni sztuczne zdjęcia, czerwone i świecące oczy i strasznie płaskie światło. To dokładnie ten sam problem, który dotyka osoby, które fotografują z użyciem wbudowanej lampy w lustrzankach. Takie zdjęcia po prostu nie wyglądają dobrze, często aparat dodatkowo wariuje z balansem bieli i dodatkowym ozdobnikiem jest paskudny, żółty odcień zdjęcia. Najlepiej po prostu zapomnieć o wbudowanej lampie błyskowej. Można z niej korzystać w ostateczności, kiedy po prostu nie zależy nam na żadnym artyźmie tylko udokumentowaniu chwili czy określonej rzeczy. 6. Zapomnij o cyfrowym zoomie w telefonie! Cyfrowy zoom to zmora i zło! Skutecznie psuje jakość zdjęć i prowadzi do katastrofalnych efektów. Każde cyfrowe zbliżenie możemy porównać do wykadrowania zdjęcia, im mocniej fotografie wykadrujemy, tym zdjęcie będzie w gorszej jakości i dokładnie na tej samej zasadzie działa zoom cyfrowy. W przypadku lustrzanek, które są napakowane pikselami i rozdzielczość zdjęć to około 5000px (na dłuższym boku) ten problem jest znacznie mniejszy, jednak aparaty wbudowane w smartfona nie dają takich możliwości. Dlatego raz na zawsze zapomnij o zoomie. Chcesz przybliżyć? Podejdź. 7. Dbaj o szkło obiektywu! Z telefonu korzystamy bardzo często, nosimy go w kieszeniach, torbach i nie wiadomo gdzie jeszcze. Telefonu w ciągu dnia, dotykamy prawdopodobnie częściej niż naszą drugą połówkę. Smutne ale prawdziwe. Zmierzając do sedna, w tych codziennych czynnościach może się zdarzyć tak, że szkło aparatu zostanie po prostu zabrudzone, co nieuchronnie przekłada się na efekt fotografowania. Najlepiej po prostu przed każdym użyciem zerknąć czy aby szkło nie jest umazane. Polecam również uważanie na to aby nie zarysować i nie zniszczyć szkła od aparatu. Najlepiej stosować obudowy ochronne lub po prostu tak kłaść telefon żeby nie było możliwości uszkodzenia szybki. 8. Korzystaj z możliwości aparatu w telefonie! W czasach, w których postęp technologiczny daje nam również coraz to lepszy sprzęt fotograficzny, telefony zyskują nie tylko lepsze aparaty ale również lepsze tryby fotograficzne oraz różne inne ciekawe funkcje pomagające w fotografowaniu. Dlatego każdy użytkownik powinien prześledzić to co oferuje jego sprzęt, sprawdzić jakie efekty dają różne tryby (HDR, panoramy, itd.) i na tej podstawie wyrobić sobie opinię co jest przydatne i z czego warto korzystać a o czym lepiej zapomnieć i nigdy nie wracać. Skoro jest dostęp do udogodnień to trzeba z nich korzystać, a żeby z nich umiejętnie korzystać, trzeba je poznać. Łatwe i proste 🙂 9. Obrabiaj zdjęcia telefonem! W głowach wielu osób jest myśl, że zdjęcia wykonane telefonem są gotowe od razu po zrobieniu, nic już nie trzeba poprawiać, bo tak już ma być. Chociaż z drugiej strony, użytkownicy Instagrama z pewnością próbują obrabiać swoje zdjęcia. Jednak pozostała część po prostu pstryka zdjęcia i wrzuca do sieci. Skoro obrabiamy zdjęcia z aparatów fotograficznych to dlaczego nie mielibyśmy tego samego robić ze zdjęciami z telefonów? Mimo, że telefon już podczas robienia zdjęcia narzuca swoje poprawki (kontrast, nasycenie, itp.) to wszystko można jeszcze poprawić i nadać fotografii odpowiedni klimat. Jako, że robimy zdjęcia telefonem i często chcemy od razu je gdzieś wysłać lub opublikować, to zrzucanie ich na komputer, obróbka i dopiero dzielenie się nimi ze światem nie ma żadnego sensu. Poza tym, dostępu do komputera nie mamy zawsze. Właśnie dlatego warto poznać narzędzia do obróbki zdjęć już na poziomie telefonu. Sam podchodziłem do tematu sceptycznie, myślałem, że efekty, które otrzymam, obrabiając zdjęcia telefonem nie będą zadowalające. Było tak dopóki nie natrafiłem na odpowiedni aplikację do obróbki. Efekty jakie nim osiągam są na prawdę wyśmienite i wystarcza mi on w zupełności do zabawy na poziomie smartfona. W Sklepie Play lub w App Storze jest kilka programów więc każdy znajdzie coś dla siebie. Osobiście, korzystam z Snapseed. O tym jak obrabiam nim zdjęcia napiszę wkrótce artykuł. 10. Zrób dobre technicznie zdjęcie telefonem! Wszystkie powyższe punkty traktują przede wszystkim o tym jak robić ładne zdjęcia, dobrej jakości i wystrzec się błędów. W całej tej otoczce i dążeniu do perfekcyjnej, nienagannej jakości trzeba pamiętać, że ładna fotografia to tylko ładna fotografia. Dobre zdjęcie to coś więcej, musi mieć w sobie coś co sprawi, że odbiorca w mgnieniu oka dostrzeże w tym zdjęciu nie tylko ładną fotkę. Ciężko to ubrać w słowa, bo fotografować można wszystko i w tym wszystkim można dostrzec coś więcej niż widzi przeciętna osoba i pokazać to na zdjęciu. Tym różni się fotograf od osoby robiącej zdjęcia. To temat na bardzo długi artykuł, niezwykle trudny i skomplikowany ale lubię wyzwania 🙂 11. Da się! Nie szukaj wymówek! Telefonem komórkowych da się robić dobre i ładne zdjęcia. To nie te czasy, kiedy robiąc zdjęcia telefonem otrzymywaliśmy coś na wzór zdjęcia. Teraz wszystko rozwinęło się na tyle mocno, że aparaty smartfonów skutecznie wypierają proste kompakty. Zatem nie ma co zwalać winy na braki, wystarczy trochę poćwiczyć, poznać możliwości swojego sprzętu i po prostu działać. Szykując się do tego artykułu, postanowiłem zrobić sobie małe wyzwanie, wybrałem się na spacer do parku i celowo nie zabrałem ze sobą lustrzanki. Miałem do dyspozycji tylko telefon. Jesień to piękny czas i jest to zdecydowanie moja ulubiona pora roku (wiem, jestem dziwny) i parki wyglądają po prostu przepięknie, szczególnie ten, który mam pod nosem (Łańcut). Nie ukrywam, że nie raz denerwowałem się i myślałem sobie, że w lustrzance wszystko ustawiłbym samemu, a z telefonem trzeba kombinować i próbować oszukać automatyczne ustawianie ekspozycji zdjęć. Jednak da się z tym wszystkim uporać i już po kilku zdjęciach miałem samą przyjemność z fotografowania. Po powrocie do domu zabrałem się za selekcję i obróbkę zdjęć. Wykorzystałem program, który wspomniałem parę akapitów wcześniej. Posiada on mnóstwo ciekawych możliwości, co prowadzi do osiągnięcia świetnych efektów końcowych. Żeby zobrazować to ile można nim osiągnąć, na końcu publikuję zdjęcie przed i po obróbce. Dodatkowo, prezentuję Wam kilka innych zdjęć, które również wykonałem i obrobiłem za pomocą telefonu. PS: Uprzedzam wszystkich czepialskich. Zdjęcia, które pokazuję poniżej, wykonałem bardzo starym telefonem Samsung Galaxy Note N7000 więc nie jest to sprzęt kosztujący tyle co dobra lustrzanka. 12. Trzymaj stabilnie telefon! Często ludzie narzekają, że zdjęcia zrobione ich telefonami są nieostre. Najczęściej przyczyną jest brak odpowiedniej ilości światła (przez to aparat wydłuża czas naświetlania) oraz brak stabilności podczas fotografowania. Dlatego oprzyj łokcie o korpus i trzymaj stabilnie telefon, żeby zrobić nieporuszone zdjęcie. Będzie to szczególnie pomocne podczas nocnych zdjęć. 13. Przyłóż się do kadrowania! Zanim zrobisz zdjęcie, przemyśl jak chcesz żeby wyglądał Twój kadr. Odpowiedz sobie na pytanie co chcesz pokazać na zdjęciu a co raczej schować. Wykorzystaj mocne punkty obrazu i umieść w nich najważniejsze elementy. Przemyślany kadr będzie wyglądał o wiele lepiej od tego, który został wykonany bez jakiejkolwiek logiki. 14. Obejrzyj poradnik jak robić lepsze zdjęcia telefonem! Na sam koniec przygotowałem dla Ciebie film, w którym wykonałem różne zdjęcia portretowe telefonem, bez użycia drogich akcesoriów. Zobacz jakie efekty można uzyskać fotografując tylko i wyłącznie telefonem! Sesja telefonem – poradnik i wyzwanie Tymczasem, zobacz jakie inne zdjęcia zrobiłem przy użyciu starego telefonu. Zdjęcie przed i po obróbce w aplikacji Snapseed Chcesz ogarnąć swojego Instagrama? Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak rozwijać swoje konto na Instagramie i przyciągnąć do siebie odbiorców to przygotowałem dla Ciebie film, w którym powiem Ci krok po kroku: JAK ROZKRĘCIĆ SWOJE KONTO NA INSTAGRAMIE JAK ROZKRĘCIĆ KONTO NA INSTAGRAMIE? Triki i sposoby Podsumowanie Jesteśmy już na końcu kolejnego długiego artykułu. Mam nadzieję, że rady, spostrzeżenia i wskazówki, które zawarłem w tym tekście pomogą Wam w lepszym wykorzystaniu Waszych telefonów komórkowych i od teraz nie będzie to tylko zło konieczne ale również przyjemne urozmaicenie od tradycyjnego aparatu fotograficznego. Pamiętajcie żeby podzielić się artykułem ze znajomymi. To kompendium wiedzy, którą warto podać dalej, szczególnie do tych osób, które wychodzą z założenia, że dobre i ładne zdjęcia robią tylko drogie aparaty. Czekam również na Wasze komentarze. Jeżeli znacie inne metody na lepsze fotografowanie telefonem to koniecznie dajcie o tym znać w komentarzach. Możecie z powodzeniem wstawiać Wasze najlepsze zdjęcia wykonane telefonem. Mam nadzieję. że teraz już wiesz jak robić lepsze zdjęcia telefonem! 🙂 Więcej artykułów: Podstawy Fotografii Fotografie Drogi Mlecznej i nocnego nieba ozdobionego tysiącami gwiazd są niezwykle spektakularne. Jest to jeden z moich ulubionych rodzajów fotografii. Każdy kto próbował swoich sił w temacie fotografowania nieba wie, że miejskie światła właściwie uniemożliwiają pokazanie gwiazd. „Zanieczyszczenie światłem” sprawia, że gwiazd nie widać nawet gołym okiem. Kilkanaście sekund naświetlania nieba w takich warunkach zaowocuje białą plamą – zdjęcie będzie zupełnie przepalone!Mimo to w Internecie można znaleźć zdjęcia z widocznymi gwiazdami ponad budynkami. Zupełnie przeczy to logice i wszystkim poradnikom, więc jak to możliwe? Czy to fotomontaż? Okazuje się, że nie, a podobny efekt może uzyskać każdy z nas stosując technikę ETTR. Przy pierwszym kontakcie brzmi ona jak To The Right (ETTR) to specyficzna technika fotograficzna, która choć jest znana od dłuższego czasu, to nie zdołała się przebić do świadomości większości fotografów. ETTR polega na tym, że zdjęcie należy naświetlić tak, aby było mocno prześwietlone, ale jeszcze nie przepalone. Histogram takiego zdjęcia powinien być przesunięty jak najbardziej w prawą stronę (stąd nazwa Exposure To The Right), ale nie powinien jeszcze dotykać prawej krawędzi. Takie zdjęcie swój finalny kształt otrzyma dopiero podczas obróbki, która polega na wygaszeniu świateł i przywróceniu właściwej co to wszystko? Odpowiedź jest prosta – prześwietlenie zdjęcia daje najkorzystniejszy stosunek sygnału do szumu. W jasnych partiach zdjęcia informacji jest aż nadto, zatem przygaszając światła nie tracimy w ogóle na jakości zdjęcia. To sytuacja zupełnie odwrotna do wyciągania z cieni. Każdy kto próbował rozjaśnić ciemne zdjęcie wie, że w pewnym momencie zaczyna brakować informacji i wychodzą szumy, a jakość znacznie technice ETTR najważniejsze są dwie kwestie. Po pierwsze, fotografować należy tylko w RAW, bo tylko ten format daje odpowiednio dużo danych i odpowiednią elastyczność. Po drugie, zdjęcia nie można przepalić! Ma być bardzo jasno, ale bez białych obszarów. Histogram nie może dotknąć prawej krawędzi. Przepalenie (czyli czysta biel) oznacza brak informacji – takich obszarów nie da się w żaden sposób odzyskać podczas obróbki. Kiedy ETTR się sprawdzi, a kiedy jej unikać Technika ETTR daje najlepsze rezultaty, gdy do wykonania zdjęcia użyjemy bazowego ISO aparatu (czyli przeważnie ISO 100 lub 200). Im niższa czułość ISO, tym większy zakres dynamiki zmieści się na zdjęciu, a więc w światłach zapisze się więcej jest następujący – aparat ustawiamy na statywie i włączamy tryb A. Następnie ustawiamy na sztywno minimalną czułość ISO, dobieramy przysłonę tak, aby uzyskać interesującą nas głębię ostrości. Teraz ustawiamy kompensację ekspozycji mocno na plus i sprawdzamy jaki będzie wynik. Najlepiej jest włączyć na podglądzie aparatu histogram na żywo, wtedy wynik zdjęcia widać jeszcze przed zrobieniem. Jeżeli skala kompensacji ekspozycji nie pozwoli uzyskać histogramu mocno przesuniętego w prawo, trzeba przestawić się na tryb M i metodą prób i błędów dobrać czas. Warto w aparacie włączyć podgląd obszarów przepalonych. Jest to bardzo ważne – migające obszary są nie do tutaj do głównego problemu techniki ETTR, czyli ograniczeń związanych z tematem zdjęcia. ETTR nie jest najlepszą techniką do zdjęć obiektów poruszających się. W tej technice pracuje się na długich czasach, więc wszystko co porusza się w kadrze będzie rozmyte. Matematyka nocnego nieba, czyli ETTR a zdjęcia gwiazd W fotografii nocnej głównym problemem jest czas naświetlania. Aby uzyskać jasne niebo z milionem gwiazd trzeba użyć długiego czasu naświetlania. Z kolei długi czas rozmyje gwiazdy – będzie widać ich ruch po niebie (a raczej – ruch obrotowy Ziemi). Choć brzmi to nieprawdopodobnie, to w większości przypadków już po 30 sekundach ruch obrotowy Ziemi sprawia, że gwiazdy są aby uzyskać piękne nocne niebo nad miastem musimy pójść na kompromis – skracamy czas, ale podnosimy czułość ISO. Zasada jest taka, żeby zastosować najdłuższy możliwy czas, który nie spowoduje rozmycie gwiazd. Przydaje się tu tzw. „reguła 600” – dzieląc 600 przez ogniskową na której robimy zdjęcie (w ekwiwalencie pełnej klatki) otrzymujemy maksymalny czas, który nie rozmyje jeszcze gwiazd. Przykład – jeśli fotografujemy na ogniskowej 16 mm aparatem z matrycą APS-C (mnożnik x1,5 w stosunku do pełnej klatki), równanie wygląda następująco: 600/(16*1,5) = 25 sekund. Jet to maksymalny czas, który zapewni „zamrożenie” ruchu praktyce okazuje się, że aby prześwietlić zdjęcie na czasie 25 sekund musimy wejść na wysokie rejestry ISO, nawet rzędu 3200 lub 6400. Zdjęcia podczas obróbki będziemy przygaszać, więc nie trzeba obawiać się mocnych szumów (jakość się poprawi). Mimo wszystko przydaje się tu pełna klatka i jej rozpiętość tonalna, choć na matrycy APS-C też można powalczyć. Warto metodą prób i błędów przetestować różne ustawienia odszumiania w aparacie – być może najlepiej sprawdzi się całkowite wyłączenie tej funkcji. Trochę magii Photoshopa/Lightrooma Gotowe zdjęcie RAW należy obrobić w Photoshopie lub Lightroomie. Najpierw trzeba przywrócić odpowiednia ekspozycję poprzez suwaki grupy Basic, czyli Exposure, Highlights, Shadows, Whites i trzeba zdjęciu dodać szczegółowości poprzez suwak Clarity, który ładnie wydobędzie gwiazdy. Generalnie z obróbką trzeba kierować się w stronę HDR, jednak należy uważać, żeby nie przesadzić z obiektami na dole zdjęcia (budynkami, itd.). Na te obiekty można zastosować tych zabiegach gwiazdy powinny być ładnie widoczne, choć wszystko zależy od jakości matrycy w aparacie i od poziomu świateł w mieście. U mnie pierwsze efekty wyszły całkiem obiecująco i na pewno postaram się w najbliższym czasie powalczyć z Justina Ng zostały użyte w tekście za wiedzą i zgodą autora. Polecam sprawdzić workflow autora - tajniki swojej obróbki opisuje on pod tym linkiem. Cześć! Dzisiaj opowiem Ci w jaki sposób zrobiłem zdjęcie prawie packshotowe aparatem wbudowanym w mojego smartfona. Co ciekawe, nie wykorzystałem do tego celu nic poza telefonem, białą kartką papieru i naturalnie zegarkiem – który fotografowałem. Te informacje mogą być bardzo przydatne dla osób, które zaczynają swoją przygodę ze sprzedażą produktów przez internet. W końcu żeby zrobić dobre zdjęcie wcale nie trzeba mieć aparatu cyfrowego, a wystarczy telefon i prawie najgorszy aparat wbudowany. Myślę, że z powodzeniem dzięki smartfonowi można zrobić dużo lepszą fotę, niż jest na większości aukcji allegro, jeżeli tylko wie się jak to zrobić. Ale do rzeczy, zobacz jak zrobić zdjęcie na aukcje internetowe telefonem? – Prosto. Potrzebna będzie kartka papieru, albo nawet brystol – jeżeli produkt, który jest sprzedawany ma spore gabaryty. Potrzebny będzie również ładny i słoneczny dzień, może jakieś biurko, stolik, a może nawet w ostateczności wystarczy podłoga. Wszytko zależy od gabarytów przedmiotu. Podstawową rzeczą jest wypełnienie podstawy oraz tła przestrzenią białej kartki. Poniższe zdjęcie przedstawia jak wyglądało moje ustawienie. Zegarek położyłem na kartce papieru, smartfona ustawiłem na statywie do telefonów (allegro koszt 14zł). Statyw do telefonu został użyty bardziej do celów demonstracyjnych, żeby nie trzymać telefonu w ręce. Podobnie namiot bezcieniowy, w którym wszystko się znajduje użyłem wyłącznie po to, żeby nie pokazywać bałaganu, który miałem obecnie w pracowni. 🙂 Kartkę papieru, bądź brystol należy umiejscowić bokiem, albo przodem do światła. W taki sposób, aby światło padało od przodu, z lewej, bądź prawej strony na produkt. Z przeciwnej strony warto przyłożyć drugą białą kartkę papieru tak, aby ta odbijała światło i wypełniała cienie. – UWAGA! Warto to zrobić wyłącznie w sytuacji, gdy światło z okna jest na tyle silne, że tworzy mocno widoczne cienie przedmiotu na kartce papieru. Jeżeli tak się nie dzieje, temat można zostawić w spokoju. 🙂 Jak widzisz na poniższym zdjęciu, mój telefon automatycznie dobiera sobie wszystkie parametry i nie ma w nim żadnej kontroli nad ekspozycją zdjęcia. Przez to ostatecznie zdjęcie wyszło troszkę ciemniejsze, niż powinno, ale do tego zaraz przejdziemy i temat uzupełnimy. Tak czy inaczej poniższe zdjęcie doskonale przedstawia podstawowe ustawienie i kadrowanie zdjęcia, jakie możesz wykonać samodzielnie. Ostatecznie zdjęcia robiłem bez statywu na smartfona i pstryknąłem nieco inne kadry. Dla przykładu zamieszczam poniższe ujęcie. Naturalnie zostało zrobione moim telefonem komórkowym. Nie do wiary co? Jak dla mnie wygląda bardzo dobrze i spokojnie nadaje się do prezentacji produktów na aukcjach internetowych, a może nawet w sklepie www. Odrobina pracy nad ustawieniem światła, jasności (większość telefonów ma możliwość korygowania ekspozycji zdjęcia, mój niestety nie) i chwilka pracy w darmowym programie graficznym i mamy takie efekty. zdjęcie reklamowe wykonane telefonem Możesz kliknąć w zdjęcie, żeby zobaczyć je w trochę większej rozdzielczości. Ale żeby nie opowiadać bajek, że to wszystkie takie, aż nadto proste. Zdjęcie pochodzące prosto z telefonu wyglądało tak: To właśnie o tym braku kontroli nad ekspozycją pisałem wcześniej. Biała kartka nie jest biała, tylko szara, dlatego trzeba było poprawić to w programie graficznym. Jeżeli w Twoim telefonie można korygować ekspozycję, od razu ustaw aparat w telefonie tak, aby białe było białe, albo nawet jaskrawo białe. Dzięki temu unikniesz konieczności poprawiania tego w programie graficznym. Poza tym zdjęcie zostało przygotowane do publikacji w internecie, o czym stworzyłem poprzedni artykuł. Żeby zrobić fajne i dobrze wyglądające zdjęcie reklamowe telefonem trzeba: Mieć ładny i słoneczny dzień, który zastąpi nam studyjne oświetlenie. Wykorzystać białą kartkę papieru, bądź brystol. Fotografować telefonem posiadającym wbudowany aparaty cyfrowy. Prawidłowo przygotować zdjęcia do publikacji. Ot cała filozofia. Mam nadzieję, że temat był przydatny i już potrafisz zrobić samodzielnie zdjęcie na aukcję internetową, czy nawet do swojego sklepu. Jak widzisz nie potrzebujesz super sprzętu i mega studia, żeby zrobić proste, dobrze wyglądające zdjęcie reklamowe. Jeżeli masz pytania, śmiało zapraszam do komentowania i dyskusji na ten temat. Jeżeli chciałbyś dowiedzieć się jak obrabiać zdjęcia reklamowe w darmowym programie graficznym PhotoScape – również daj znać w komentarzu. Tymczasem piąteczka! Zdjęcia polskiego astrofotografa to... prawdziwy kosmos! Zobacz, jak fotografuje się gwiazdy 5 stycznia 2019, 7:00. 13 min czytania "Na to zdjęcie czekałem 15 lat. Jego zrobienie trwało siedem godzin, a później jeszcze dwa dni obróbki cyfrowej. Nazwałem je: "Stworzenie kosmosu", bo przypomniało mi fresk Michała Anioła "Stworzenie Adama" - mówi w rozmowie z Business Insider Polska Adam Jesionkiewicz, przedsiębiorca, a z zamiłowania astrofotograf. W rozmowie z nami opowiada o tym, jak po latach zdecydował się komercjalizować swoją pasję. "Stworzenie kosmosu". Zdjęcie wykonane przez Adama Jesionkiewicz, z którym rozmawiamy o tym, jak zarabiać na swojej pasji | Foto: Business Insider Polska Łukasz Grass, redaktor naczelny Business Insider Polska: Zanim porozmawiamy ogólnie o twojej pasji, jaką jest astrografia, o biznesach, jakie tworzysz, zacznijmy od historii tego zdjęcia. Co przedstawia? Adam Jesionkiewicz, astrofotograf, założyciel CEO Ifinity: Nazwałem je „The creation of the cosmos”, bo bardzo przypomina mi fresk Michała Anioła „Stworzenie Adama”. To zdjęcie jest o tyle ważne, że przełomowe. Wyszedłem z tym zdjęciem do szerszej publiczności. Po 15 latach zabawy w astrofotografię zacząłem komercjalizować swoją pasję. Do tej pory nie wychodziłem z tym na zewnątrz, bo wydawało mi się, że to jest mało seksi, nic spektakularnego dla szerokiego grona odbiorców. A na tym zdjęciu widać obiekt określony kosmiczną sygnaturą NGC 6188. Jest to mgławica emisyjna i refleksyjna. Znajduje się w konstelacji Ołtarza w odległości około 4000 lat świetlnych od Ziemi. Została odkryta 15 kwietnia 1836 roku przez Johna Herschela. Wydawało mi się, że jeśli na to zdjęcie patrzy przeciętny człowiek, nieznający się na kosmosie, to nie zobaczy w tym nic spektakularnego, jakiś kocioł kolorów i tyle. Jeżeli masz podstawową wiedzę o kosmosie, to działa zupełnie inaczej. Od razu widzisz kurtynę z tych białych kropek. To gwiazdy? Każda z tych małych kropek to takie jedno nasze Słońce. Taka mała, prawie niewidoczna kropka, których są tu tysiące, jest wielkości naszego Słońca? Są nawet większe. Nasze Słońce jest małą gwiazdą. Ale zmierzam do tego, że każda taka kropka jest potencjalnie układem planetarnym, a jeżeli jest tam woda w stanie ciekłym, to wokół niej pewnie dużo się dzieje. A te wszystkie kolorowe pyły wytworzone są przez rodzące się gwiazdy. To jest taki tygiel, matecznik nowych gwiazd. Stąd też jest ta energia, gigantyczne promieniowanie, które powoduje, że pył, ta cała masa, którą widać, zaczyna się grawitacyjnie skupiać, następuje reakcja jądrowa. Kiedy laik, taki jak ja, patrzy na to zdjęcie, rozróżnia od razu trzy podstawowe obszary, słusznie? Identyfikujesz je pewnie po kolorach. Zdjęcie zostało wykonane w trzech liniach emisyjnych gazów. To nie jest taka zwykła fotografia, jaką robisz swoim domowym aparatem, gdzie masz kolory RGB i fotografujesz w świetle widzialnym. Jaka to jest odległość od Ziemi? Czytaj także w BUSINESS INSIDER Stosunkowo blisko - 4 tysiące lat świetlnych. Nasza galaktyka ma jakieś sto tysięcy lat świetlnych po dłuższej „krawędzi”, więc to na co patrzysz, to jest nasza sąsiadka. A na ile się rozciąga? Nie wiem. Pewnie setki lat świetlnych. Gdybyś chciał na tym zdjęciu domalować nasz układ słoneczny, z pewnością jeden piksel byłby za dużym obszarem. A kolory? "Stworzenie kosmosu" | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Niebieski odzwierciedla zjonizowany tlen. Te bardziej pomarańczowe to prawdopodobnie siarka, zielenie to wodór. Ale kolory to kwestia otwarta. Gdybym cię zapytał, jaki kolor ma zdjęcie rentgenowskie twojej złamanej nogi, to co być odpowiedział? Czerwone? Czarne? Które jest bardziej prawdziwe? To jest względne. To jest tak wąskie pasmo, poza tym widzialnym, że kolor jest bardzo umowny. Ale generalnie kosmos jest bardzo kolorowy. Ziemia jest w kosmosie - zobacz, jaka jest kolorowa. Ten obiekt można jednak fotografować również w paśmie widzialnym, RGB, tyle tylko, że wtedy będzie czerwony, będzie mniej widać. Spektroskopia pozwala na więcej. Również na identyfikację, w którym miejscu tego zdjęcia są określone gazy. W którym kierunku muszę spojrzeć w niebo, żeby zobaczyć ten obiekt. Niestety w naszej części świata tego nie zobaczysz. To niebo południowe, więc musisz pojechać np. do RPA. Zaszyłem się na kilkanaście dni na odludziu, kilkaset kilometrów na północ od Kapsztadu. RPA, miejsce wykonania fotografii "The creation of the cosmos" | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Afrykańska agroturystyka? Tam nic nie ma. Poza zwierzakami, które podchodzą do farmy, na której mieszkaliśmy. Coraz częściej w Afryce można spotkać tablice z napisem „Stargazing” (z ang. podziwianie gwiazd). Obserwacja gwiazd przyciąga nowego klienta? Nie tylko tego, który zainteresowany jest safari? Tak, staje się istotną częścią gospodarki, turystyki. Jeżeli widać taką tablicę z napisem Stargazing, to znaczy, że właściciel farmy prawdopodobnie ma małe obserwatorium z odsuwanym dachem, prostym teleskopem i oferuje usługi patrzenia w niebo. Ale niebo w tamtym miejscu jest tak czyste i ciemne, że na dobrą sprawę nie trzeba teleskopu. Czy wiedziałeś, co będzie na tym zdjęciu, zanim nacisnąłeś spust migawki? Ile w tym obrazie jest zamierzonego działania? Wszystko. W astrografii nie ma działania z przypadku. Musisz się bardzo dobrze przygotować, zaplanować sesje, wybrać odpowiedni okres, w którym te obiekty górują. Im są wyżej, tym mają lepsze parametry. Atmosfera jest trochę jak woda w basenie. Jeżeli chciałbym sfotografować coś, co leży na dnie tego basenu, to im mniejszy kąt wybiorę, tym więcej i wyraźniej zobaczę. Inaczej mówiąc, im wyżej nad tobą jest obiekt, tym uzyskujesz lepszą rozdzielczość, obraz jest mniej rozmyty. Gdybyś ten obiekt sfotografował kilka stopni nad horyzontem, nie widziałbyś gwiazd, tylko mleko. Dodatkowo trzeba się wpasować w fazy księżyca. Nie możesz fotografować, kiedy jest on na niebie. Dramatycznie zmniejsza się kontrast. Musisz bardzo dokładnie rozpisać sesję. Co to znaczy? Takie zdjęcie składa się z około 30 subekspozycji po 10 minut każda. Kiedy robisz zdjęcie w ciągu dnia swoim aparatem, to czas otwarcia migawki wynosi pewnie ok. 1/100 sekundy. Masz dużo światła i to w zupełności wystarczy. Z kosmosu tego światła dociera dużo mniej, szczególnie w obiektach oddalonych o tysiące lat świetlnych. Żeby zdjęcie wyszło, musi wpaść odpowiednia ilość fotonów na matrycę - specjalnie chłodzoną. To nie jest taka tradycyjna matryca jak w aparatach. Ponieważ dociera do ciebie mało tych fotonów, musisz ustawiać długie ekspozycje. Ale w ciągu 10 minut i tak nie zarejestrujesz wystarczająco dużo. Jest też problem obrotu Ziemi i ruchu względnego gwiazd. Zmienia się ich położenie. Musisz korygować sprzęt. Używasz do tego specjalnej głowicy paralaktycznej, która śledzi ruch gwiazd. Ale i tu pojawia się problem, bo przy dłuższych ogniskowych, każde drgnięcie powoduje rozmazanie. Przez wiele godzin trzeba utrzymywać sprzęt w perfekcyjnym położeniu. W przypadku tego obrazu ekspozycja trwała w sumie 6-7 godzin. Pamiętaj, że to wszystko jest mocno skomputeryzowane, więc nie musisz przez tych 7 godzin siedzieć i, mówiąc kolokwialnie, kręcić gałką. To co robisz? Patrzysz w niebo. Kontemplujesz. Czytasz. Taki wyjazd jest tylko w części fotograficzny. W dużej części jest metafizyczny. Bardzo ci tego zazdroszczę. Ale w czym problem? Pakujesz się i jedziesz. To proste. Budżetowo nie są to wydatki dla milionerów. Myślę, że taka eskapada fotograficzno-kontemplacyjna na odludzie w RPA to koszt około 5 tysięcy złotych za kilkanaście dni. Nie liczę oczywiście sprzętu fotograficznego, ale jak wspomniałem teleskopy, są tam na miejscu. RPA, okolice, gdzie powstało zdjęcie "The creation of the cosmos" | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Czy po tym, jak „wywołałeś” to zdjęcie, powiedziałeś sobie, że to jest to, co chciałeś uzyskać? Tak. Ale to wynika z 15-letniego doświadczenia. Po takim czasie przygody z astrofotografią to i małpa się nauczy. Proszę, żebyś nie przyklejał tutaj żadnych określeń typu: talent. Obsesyjnie włożyłem w to dużo czasu. Szczególnie wtedy, kiedy budowałem swoje obserwatorium pod Warszawą. To było tuż po tym, jak sprzedałem firmę i miałem nadmiar wolnego czasu. Założyłem swoją społeczność To spowodowało, że moją pasję łatwiej było i jest podtrzymywać. Nie jesteś sam, masz jakieś obowiązki wobec społeczności, którą prowadzisz. Po takim czasie dokładnie wiesz, co chcesz zrobić. Jedziesz po konkretne zdjęcie. 15 lat wydawania pieniędzy na swoją pasję, poświęcanie czasu, energii i dopiero po tylu latach decydujesz się na komercjalizację tego, co kochasz. Dlaczego tak późno? W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że jeśli chcesz wyjść dalej z astrofotografią, musisz ją skomercjalizować. To jest paradoks. Dopóki robisz te zdjęcia i pokazujesz na Facebooku, zbierasz lajki, nic się z tym nie dzieje. Kiedy mówisz, że te zdjęcia są do kupienia, to wzbudzasz zainteresowanie. Ludzie mogą to powiesić u siebie w domu. Mogą dotknąć. Zaczynają się zaproszenia na wystawy. Zaczyna się coś dziać. Ty zaprosiłeś mnie na wywiad, ale przez ostatnie 15 lat jakoś nie było ku temu okazji, bo prawdopodobnie nie widziałeś żadnego z tych zdjęć, nie wiedziałeś o naszym istnieniu. Komercjalizacja powoduje, że coś staje się widoczne. Dlatego używam słowa paradoks. Wielu ludzi myśli, że jeśli ich działalność nie będzie komercyjna, będzie miała większą wartość, większy potencjał. Absolutna bzdura. Niektórzy założyciele startupów mówią, że najpierw pasja, na początku lepiej nie myśleć o monetyzacji. Dlatego ten obraz startupów w Polsce wygląda, jak wygląda. To jest fatalne założenie. Ja też tak działałem, ale to nie jest dobry kierunek. Bardzo często mówi się, że jeżeli zakładasz coś wyłącznie z powodów pasji, to być może utrzymasz się z tego biznesu, ale spektakularnego sukcesu nie będzie. Dlatego, że masz bardzo spaczony punkt widzenia na to, co robisz. Mówi o tym wielu miliarderów, kiedy przychodzą do nich młodzi ludzie z obsesją w oczach, mówiąc, że mają pasję i pomysł na biznes. Dostają informację zwrotną, że z takim podejściem nic z tego nie będzie. Wiedzą, jak to się skończy. Oczywiście, jeżeli chcesz prowadzić biznes z pasji na własne potrzeby, to prawdopodobnie to się uda. Ale jeżeli myślisz o stworzeniu dochodowego biznesu liczonego w dziesiątkach milionów euro, to raczej trzeba wybrać inny kierunek. Jeżeli chodzi o biznes na astrofotografii, traktuję to jako czynnik dopełniający, a nie główną działalność. Ale myślę, że od kiedy komercjalizuję astrofotografię, kilka osób w moim środowisku już mnie nie lubi. Dlaczego? Wielu uważa, że to jest temat naukowy, na pewno nie sztuka, poza tym robimy to często do szuflady, nie pokazujemy tych zdjęć światu. To duży błąd. To oczywiście może mieć wymiar artystyczny, ale dopiero wtedy, kiedy jest na papierze. The Great Eruption in the constellation of Carina, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Szczerze mówiąc, to chowanie do szuflady jest trochę egoistyczne. Dla kogoś, kto wie, że świat nie kończy się na jednej Ziemi i kilkunastu planetach, że wszechświat jest nie do ogarnięcia naszym mózgiem, takie zdjęcia, z tak opisaną jego historią, kontekstem, to najlepsza edukacja. Uczy dystansu do świata i pokory. To prawda. I kiedy słuchasz w telewizji bzdur, jakimi czasami zajmują się politycy, analizujesz, o co się kłócą, czego chcą, a później spoglądasz na takie zdjęcie… Na pewno nabierasz dystansu i pokory. Kiedy robię rachunek sumienia, wiem, że ta pokora wynika właśnie z pobudek astronomicznych, a nie jest wynikiem kontemplacji naszych ziemskich spraw. Patrząc na takie zdjęcia, zdajesz sobie sprawę, że jesteś nieistotną częścią wszechświata, kropką. Której tak naprawdę nie widać na tym zdjęciu gołym okiem. A wyjdź teraz dalej, poza to zdjęcie. Najdalszy obiekt, jaki tu widzisz, oddalony jest od nas o kilkadziesiąt tysięcy lat świetlnych. Nie wiem, czy nawet taki tu jest. Ale to cały czas jest twoje bliskie sąsiedztwo, bo mówimy o naszej galaktyce - Drodze Mlecznej. A dalej jest „Wielkie Nic” i dopiero kilka milionów lat świetlnych, milionów(!), masz następną galaktykę, która jest znowu tym samym bogactwem. Przypominam, że galaktyk mamy co najmniej setki miliardów. W naszej galaktyce samych tylko gwiazd, tych białych kropek, które widzisz na zdjęciu, są setki miliardów. Nawet nie pasuje tutaj określenie mind-blowing (z ang. kosmiczny, oszałamiający). To za mało. Andromeda Galaxy | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Będę patrzył na to zdjęcie za każdym razem, kiedy będę czymś zestresowany. Człowiek nabiera dystansu. A co ma powiedzieć ktoś, kto zrobił to zdjęcie, kiedy uzmysłowi sobie, że kilka milionów lat świetlnych temu wyruszyły z takiej galaktyki fotony i uderzyły w twoją matrycę, tutaj zakończyły życie? Zdajesz sobie sprawę, że dzisiaj rejestrujesz obraz, który powstał kilka milionów lat temu. Astrofotografia jest podróżą w czasie. Spójrz na ten obraz, który trzymasz w ręku. To jest obraz, którego już nie ma. Oddalony o 4 tysiące lat świetlnych. W tym miejscu już jest pewnie zupełnie coś innego. I odwracając sytuację, jest podobnie. Jeżeli tam, gdzieś daleko, ktoś jest, i fotografuje naszą planetę, zrobi jej zdjęcie dokładnie sprzed 4 tysięcy lat. Fotony do tego zdjęcia wyruszyły tak dawno temu. I jakiś Adam z Polski zabił je na swojej matrycy gdzieś w Południowej Afryce. A wyobraź sobie, że rejestrujemy również obrazy oddalone o miliardy lat świetlnych od Ziemi. Poza tym rok świetlny to niewyobrażalnie duża jednostka odległości. Zobacz na sondę Voyager, którą wystrzelono z Ziemi kilkadziesiąt lat temu. Ona dopiero co minęła granicę naszego układu słonecznego, a przecież porusza się z prędkością 62 tysięcy kilometrów na godzinę. Jeżeli dalej będzie tak pędzić i w nic nie przywali, to do najbliższej gwiazdy, która jest około 4 lat świetlnych od nas, dotrze za niecałe 100 tysięcy lat… do najbliższej gwiazdeczki, sąsiadki. Niesamowite jest też to, że możesz fotografować takie obiekty i zjawiska. Niesamowite jest to, że może to zrobić fotograf amator. Jeszcze 10 lat temu profesjonalnie byłoby trudno zrobić takie zdjęcie. Wystrzelenie teleskopu Hubble’a i zdjęcia, jakie dzięki temu zaczęto publikować, przyczyniło się to popularyzacji kosmosu. (red. Teleskop kosmiczny Hubble’a nazwany tak na cześć amerykańskiego astronoma Edwina Hubble’a porusza się po orbicie okołoziemskiej, gdzie został wyniesiony 24 kwietnia 1990 roku przez prom kosmiczny Discovery). Corona Australis, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe 7 godzin czekałeś, aż fotony dotrą na twoją matryce, a co się dzieje później? Wchodzisz w ten trudniejszy etap, czyli przeprocesowanie, obróbka tego materiału, bo to, co ci wpada na matrycę, to wyłącznie informacja o energii tych fotonów. Sensor jest monochromatyczny. Zdjęcie jest zapisywane w formie pliku graficznego FITS ((ang. flexible image transport system) – format pliku stosowany najczęściej w astronomii przez NASA). Nie ma to nic wspólnego z takim plikiem zdjęcia, jak widzisz (np. JPG). Bliżej tego już jest RAW, ale dzięki temu, że specjalne aplikacje otwierają zdjęcie zapisane w pliku RAW, ty tego nie widzisz. Gdybyś otworzył surowy RAW, to zobaczyłbyś biało-czarno mozaikę. Wywoływanie „robi” za ciebie aparat. W przypadku pliku FITS mamy do czynienia z jeszcze bardziej surowymi danymi, ciągiem zer i jedynek i trzeba to wywołać. Już nie tak jak kiedyś, w ciemni, z użyciem mnóstwa chemikaliów, ale cyfrowo. I to już wymaga sporej wiedzy graficznej. Ale to robiłem przez połowę swojego życia, więc czuję się w tym, jak ryba w wodzie. Niestety narzędzia do wyciągania takich danych są ekstremalnie prymitywne, trzeba przejść swoją drogę krzyżową, zanim dostanie się to, co chce. Zabawa trwa nawet kilka dni. Wiele programów pracuje wciąż na komendach, które trzeba wpisać, a nie na okienkowym systemie. A jakie zdjęcie uważasz za swoje największe osiągnięcie? Pacman. Tak je nazwałem, ale tak też nazywa się ten obiekt. Co ważniejsze udało mi się je zrobić w swoim obserwatorium pod Warszawą. Zastosowałem bardzo długą ogniskową, powyżej 3 metrów. Zwykle takiego sprzętu używa się gdzieś bardzo wysoko, np. na pustyni Atacama w Chile. Chodzi o stabilność atmosfery, która nie pozwala ci rejestrować drobnych detali. Fotografując gwiazdy takim obiektywem, zwykle trudno jest złapać ostrość. The Pacman Nebula, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Piękne! Aż trudno uwierzyć, że zrobione 30 kilometrów od Warszawy! To jest Kasjopea. Trafiłem jesienią ubiegłego roku na idealne warunki. Udało mi się zrobić zdjęcie przy świetnej stabilności atmosfery dającej szansę na rejestrację detalu na poziomie 1 sekundy kątowej (1/3600 stopnia), co jest ewenementem w tej części świata. Wynikało to z jesiennego wyżu, który zawisł nad Polską na kilka tygodni. Normalnie nie mamy z tym do czynienia w tej części Europy. Wielu mogłoby kwestionować fakt, że to zdjęcie zrobiłem w Polsce. Nie zawsze jednak musimy używać tak ekstremalnie dużej skali. Wiele obiektów jest stosunkowo dużych, szczególnie na południowej półkuli, chociaż w naszej części Europy również takie znajdziemy. Nie wiem, czy kojarzysz taką galaktykę w Andromedzie M31? Hmm… gdzieś ją widziałem ostatnio… niech pomyślę… żartuję! Nie mam pojęcia. Patrząc kątowo, ona jest kilka razy większa od księżyca, ale niestety nasze niebo jest bardzo jasne, więc ona ginie. Na super ciemnym niebie, a takie w Polsce można zobaczyć już chyba tylko w Bieszczadach, jest widoczna dosyć dobrze. Aż tak jesteśmy rozświetleni? Cała Europa jest jasna, a gdyby spojrzeć na niebo nieskażone ziemskim światłem, można zobaczyć piękne rzeczy. Samo centrum Drogi Mlecznej robi ogromne wrażenie i to nie tylko na ludziach interesujących się astronomią. To jest prawdopodobnie coś, co mamy zapisane w genach. Co takiego? Widok nieba. Pamiętaj, że prawie 2 miliony lat patrzyliśmy na czyste, piękne niebo. Nie wiem, ile w tej chwili osób na Ziemi takie widzi? Pewnie poniżej jednego procenta. Dużo tracimy? Według filozofów tak. Cała poezja i filozofia powstawała kiedyś z patrzenia w niebo. Cała nauka tak powstała, religia, bóstwa. Z tym niebem to jest podobnie jak z ogniskiem. Zobacz, ile przyjemności sprawia ci zwykłe siedzenie przy ognisku. Pewnie dlatego, że przez tysiące lat nasi przodkowie spędzali tak czas. Mamy to po prostu w genach. Dlatego polecam każdemu patrzeć w niebo. Niestety trzeba pojechać gdzieś, gdzie jest ono naprawdę ciemne. Pamiętam, kiedy 10 lat temu zaczynałem budować swoje małe obserwatorium pod Warszawą w okolicach Puszczy Kampinoskiej - wtedy to miało jeszcze sens. Teraz zostało z tego ciemnego nieba jakieś 30%. Ten brak naturalnej ciemności wpływa nie tylko na ptaki i inne zwierzęta, ale również na ludzi. Gorzej się śpi i wypoczywa. Organizm produkuje mniej melatoniny, a przez to sen jest gorszej jakości. Po raz kolejny wspomnieliśmy o twoim obserwatorium. Przeciętnemu człowiekowi kojarzy się to pewnie z jakimś ogromnym przedsięwzięciem. Jak to wygląda? Są dwa rodzaje obserwatoriów. Pierwszy, w stylu Oxfordzkim, z otwieranym dachem, i na takie się zdecydowałem. A drugi to obserwatorium z obracaną kopułą. Swoje budowałem własnymi rękoma, każdą deskę i gwóźdź wbijałem sam. Doszedłem do momentu, kiedy obserwatorium działało całkowicie automatycznie, łącznie z czujnikiem chmur. Kiedy nadciągały i zakrywały niebo, zamykał się również dach. Obserwatorium astronomiczne, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Ile czasu poświęciłeś na ten projekt? Kilka lat. Zacząłem w 2008 roku, ale jak to bywa przy tego typu przedsięwzięciach, cały czas coś trzeba przy tym robić, inwestować. Ile to wszystko kosztowało? Nie wiem, czy jest ktokolwiek, kto jest w stanie dokładnie odpowiedzieć na to pytanie. To jest ciągły proces. Cały czas coś kupujesz, coś sprzedajesz. Ale na pewno idzie to w kilkaset tysięcy złotych. Na szczęście dzisiaj można to zrobić już zdecydowanie taniej. Obserwatorium astronomiczne, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe A ile kosztuje pasja pod nazwą astrografia? 15 lat temu, kiedy zaczynałem, żeby robić zdjęcia na tym poziomie, sama matryca i sensor kosztowały 50-60 tysięcy złotych. I to była dolna półka. Na szczęście to się zmieniło. Zestaw, który kiedyś kosztował około 250 tysięcy złotych, dzisiaj możesz kupić za mniej niż 1/10 tej ceny. Jesteś w stanie robić takie zdjęcia sprzętem, który kosztuje tyle, co sprzęt dla zaawansowanego amatora fotografii tradycyjnej - kilkanaście tysięcy złotych. W społeczeństwach zamożnych, np. w USA, to naturalne, że ktoś na emeryturze zaczyna wydawać spore pieniądze na spełnianie takich marzeń, kupuje sobie działkę, buduje domowe obserwatorium i patrzy w niebo. Rozmawiamy o twojej pasji, a kim jesteś z zawodu. Powiedz o sobie coś więcej. Przez dużą część życia byłem grafikiem. Wywodzę się z matecznika polskiej reklamy, dzisiaj grupa DDB. Dosyć wcześnie, bo w ’98 roku założyłem pierwszy startup. Wtedy oczywiście nie nazywano młodych firm w ten sposób, ale znając definicję, można dziś użyć takiego określenia. To była internetowa spółka, w tamtych czasach jeśli nie największa to na pewno w pierwszej trójce. Wtedy Onet funkcjonował jeszcze jako katalog stron, a my mieliśmy jako pierwsi profesjonalne redakcje internetowe, w najlepszym momencie zatrudnialiśmy około sto osób. Prowadziliśmy kilka portali internetowych, w tym (gry komputerowe) i o komputerach. Każdy z tych projektów był numerem jeden w swojej kategorii. Świetnie to wszystko się rozwijało do 2001 roku, kiedy uderzyła w Europę fala związana z bańką internetową. Zmiotło nas wszystkich. Ale popełniliśmy jeden podstawowy błąd. Nie poczekaliśmy. Wystarczyło lekko zwolnić tempo i nie rezygnować? Oczywiście. Nie poddawać się i nie rozchodzić każdy w swoją stronę. Ale pamiętam, że to był czas paniki, w którym od wielu mądrych ludzi słyszało się komentarze, że internet się skończy. „To, co mówiliście o tym internecie to spekulacja, zaraz to wszystko padnie” - mówiono. Jakbym słyszał krytyków kryptowalut i tokenów. Z dzisiejszej perspektywy, kiedy przypomnisz sobie internet z lat 90., to zdasz sobie sprawę, że przecież był wówczas niczym. Pamiętam, bo byłem jednym z tych maniaków internetu, który biegał wokół, krzycząc: „Uwierzcie, to będzie ważne. Internet będzie ważny dla świata”. A kiedy już przyszła bańka z amerykańskiej giełdy, to poprzez działania spekulantów zmyło 90% rynku. Nie ukrywam, że my wtedy też straciliśmy wiarę. Jeżeli wszyscy ci mówili, że jesteś garbaty, to zacząłeś się przyglądać w lustrze i na koniec dnia stwierdzałeś, że faktycznie może trochę tak jest. A wystarczyło chwilę poczekać. Dziś prowadzę startup Ifinity. Budujemy rozwiązania między innymi dla niewidomych, umożliwiające lokalizowanie użytkownika na małej przestrzeni, również wewnątrz budynków, bez wykorzystywania technologii GPS. Wykorzystujemy do tego tzw. beacony (ang. beacons) – miniaturowe urządzenia wykorzystujące technologię Bluetooth Low Energy do łączenia się ze smartfonem. Dzisiaj jestem bardziej cierpliwy. To jest paradoks… Dlaczego? Masz cierpliwość do siedzenia 8 godzin na pustyni i patrzenia w niebo, a nie miałeś do tworzonych przez siebie biznesów. Ale pewnie zauważasz taką tendencję wśród młodych startapowców, którzy rozgłaszają wszem i wobec, że ich firma już za trzy lata będzie potentatem na rynku. Teraz wiem, że tam, gdzie mamy do czynienia z nowymi technologiami, które nie istnieją jeszcze szeroko na rynku, na rozwój biznesu do rozmiarów, o jakich myślisz, trzeba poczekać. To kwestia około 10 lat. Skończymy naszą rozmowę pytaniem o pasję. Jakie jest twoje marzenie związane z astrofotografią? Dobre pytanie… na pewno chciałbym zwrócić uwagę mediów, pokazać astrofotografię szerokiemu gronu ludzi. Zaprosić ich na edukować, ale również sprzedawać swoje zdjęcia. Zresztą nie tylko swoje, bo to jest swojego rodzaju market place, do którego zapraszam również wybranych astrofotografów. Moim marzeniem jest, aby ten projekt stał się swoistym centrum sztuki związanej z inspirującym kosmosem. Dzisiaj są to wydruki typu Fine-Art, czyli najwyższej możliwej jakości (tzw. archiwalnej, galeryjnej), ale w przyszłości będą też inne media. Żeby móc spełnić najwyższe oczekiwania jakościowe, musiałem zainwestować we własną drukarkę wielkoformatową. Niestety najlepsze materiały są bardzo drogie i mogą kosztować nawet 100 złotych za 1m kwadratowy, ale za to taka fotografia nie wyblaknie, wytrzyma wieczność. Jeden tusz kosztuje powyżej tysiąca złotych, a jest ich jedenaście, więc inwestycja jest spora. Poza tym mam też wiele pomysłów na rozwój społeczność na i na tym chciałbym się także skupić. Powodzenia! Dziękuję za rozmowę. Dziękuję. WARTO WIEDZIEĆ:

jak zrobić zdjęcie gwiazd telefonem